9323614654_95b03de262_b

Serwis techdirt, w piętnastą rocznicę sprawy, w której wytwórnie muzyczne dążyły do zdelegalizowania odtwarzaczy mp3, opublikował listę technologii, do wprowadzenia których nie chciał dopuścić przemysł praw autorskich.

Pośród urządzeń oraz produktów, które miały prowadzić do naruszenia praw autorskich, niepowetowanych strat dla przemysłu oraz zupełnego załamania się kultury znalazły się m.in.:

mp3.com

Usługa mp3.com pozwalała użytkownikom, którzy kupili album CD z muzyką na odsłuchanie go w dowolnym miejscu, gdzie mieli dostęp do internetu. Administratorzy zostali zmuszeni do zapłaty 118 milionów dolarów, a sędzia podkreślał, że werdykt ma stanowić straszak dla internetu.

replayTV

ReplayTV to przodek współczesnych usług, które pozwalają na nagrywanie programów z telewizji, aby obejrzeć je albo w lepszym dla siebie czasie, albo bez przerw reklamowych. Chociaż sądy przyznały rację pozwanej firmie, to koszty sądowe doprowadziły do jej bankructwa, a obawa przed kolejnymi niszczącymi (chociaż bezpodstawnymi) pozwami sprawiła, że kolejne usługi ograniczyły swoją funkcjonalność.

odtwarzacz mp3

Rio PMP300 był pierwszym odtwarzaczem mp3, w 1998 roku RIAA pozwała firmę próbując zabronić sprzedaży urządzenia uznając, że jest ono niezgodne z prawem autorskim. Sąd oddalił pozew.

ClearPlay

ClearPlay służył do wprowadzania kontroli rodzicielskiej w filmach, dzięki czemu rodzice mogli wyciąć z filmu sceny przemocy lub wulgaryzmy, które uznali za nieodpowiednie dla swoich dzieci. Przemysł filmowy uznał, że oznacza to tworzenie nielegalnych utworów zależnych. Zanim doszło do rozprawy interweniował Kongres USA, który zabezpieczył przed nieuzasadnionymi pozwami firmy oferujące filtry dla dzieci.

wyszukiwarki internetowe

W 2004 serwis oferujący pornografię pozwał Google za udostępnianie miniatur (thumbnails) filmów i zdjęć w wynikach wyszukiwania. Sprawa trafiła aż do federalnego sądu apelacyjnego, ponieważ niższe instancje uznały, że tworzenie miniatur równa się naruszeniu praw. Sąd apelacyjny podkreślił, że tworzenie miniatur bezwzględnie podpada pod doktrynę dozwolonego użytku, poza tym nie można mówić o jakimkolwiek naruszeniu interesów ekonomicznych.

Komentarz

Lista pokrywa tylko wybór spraw z ostatnich kilku-kilkunastu lat i obejmuje również takie serwisy jak YouTube czy Vimeo (pełna lista). Nie obejmuje np. słynnej sprawy Betamax, w której próbowano zdelegalizować megnetowidy oraz kasety wideo argumentując, że naruszają prawa autorskie i – kto by się spodziewał – doprowadzą do upadku produkcji filmów i kultury. Nie wspomina się również o próbie walki z kasetami magnetofonowymi czy zatwierdzonym przez przemysł niewypale, jakim był Digital Audio Tape.

Warto zapoznać się z pełną listą, znajdują się na niej dwa główne typy produktów i technologii – te, z którymi walczono i zniszczono je, chociaż kilka lat później stały się główną siłą napędową przemysłu (patrz: sprzedaż mp3, streaming filmów) oraz te, które bez szkody dla posiadaczy praw pozwalały użytkownikom dopasować odbiór treści do swoich potrzeb oraz zwiększyć jego bezpieczeństwo (magnetowid, filtry rodzinne).

W debacie bardzo często wskazuje się, że istnieje konflikt pomiędzy nowymi technologiami, a interesami twórców, ale jest to zupełnie bezpodstawne twierdzenie – w końcu technologie, z którymi walczono za każdym razem, kiedy się pojawiały, stanowią obecnie podstawę dochodów przemysłu – podobnie będzie zresztą w przyszłości.

Prawdziwy konflikt ma miejsce pomiędzy beneficjentami starego systemu, którzy nie chcą dopuścić, aby zmieniające się warunki odebrały im kontrolę nad kanałami dystrybucji oraz tymi, którzy chcą wykorzystać nowe możliwości, aby polepszyć jakość swojego życia oraz twórczości. Powyższe przykłady są tego doskonałym przykładem – żadna z opisanych nowinek nie stanowiła zagrożenia dla życia kulturalnego, chociaż tak ją prezentowano i każda z nich ostatecznie przyczyniła się do dalszego postępu i rozwoju.

fot. ken fager, CC BY-NC-SA