W dyskusji o monopolach intelektualnych bardzo wiele mówi się o ich wartości dla innowacji, a ilość patentów często jest wyznacznikiem postępu intelektualnego w danym okresie. Metoda ta ma jednak bardzo poważne ograniczenia. Przede wszystkim – ilość patentów nie przekłada się na ich jakość i chyba nikt nie będzie bronił tezy, że patent na kształt telefonu lub rozmieszczenie mebli w sklepie może przynieść ludzkości postęp i ma jakąkolwiek wartość. Z drugiej strony okazuje się, że firmy oraz wynalazcy bardzo często nie patentują w ogóle swoich wynalazków, ponieważ przyjmują inny model eksploatacji stworzonych przez siebie dóbr.

Zdając sobie sprawę z powyższych ograniczeń badacze z Wydziału Ekonomicznego Uniwersytetu Technicznego z Lizbony przyjrzeli się alternatywnym modelom oceny innowacyjności gospodarki – zbadali listę 100 najbardziej innowacyjnych wynalazków Stanów Zjednoczonych publikowaną co roku od lat ’60 przez branżowe czasopismo „Research and Development”. Uznali dane za najbardziej wiarygodne – jurorami w konkursie były osoby związane z branżą, a wybierane przez nich osiągnięcia miały nie tylko wartość jako naukowe ciekawostki, ale zostały wdrożone do życia i posiadały duży potencjał komercyjny.

Dane historyczne mogą sugerować, że wkład patentów w rozwój nauki może być niewielki, Petra Moser przyjrzała się wystawom przemysłowym z XIX wieku i zauważyła, że np. na brytyjskiej wystawie przemysłowej w 1851 roku jedynie wobec 11% wynalazków zastosowano ochronę wynikająca z monopoli intelektualnych, a spośród pozycji na podium tylko 16% podlegało ochronie.

Z analizy najbardziej innowacyjnych amerykańskich wynalazków na przestrzeni 27 lat wynika, że większość z nich pomiędzy 1977 a 2004 rokiem nie została opatentowana w ogóle. Spośród wszystkich pozycji na listach R&D100 zastrzeżono niecałe 10%. Oczywiście dane te różnią się pomiędzy różnymi dziedzinami – rynek farmaceutyczny i chemiczny obejmował patentami ok. 14% wynalazków, a producenci maszyn czy urządzeń optycznych – mniej niż 7%.

Różnice znajdziemy również, kiedy spojrzymy na typy podmiotów występujących o patenty. Podmioty korporacyjne procentowo patentowały więcej od rządu czy ośrodków akademickich.

Komentarz

Analizując badanie należy pamiętać, co jest jego przedmiotem – jest to lista najlepszych 100 innowacji każdego roku w Stanach Zjednoczonych zbierana przez branżowe pismo. Oznacza to, że co do zasady mowa o innowacjach, które zostały wdrożone w życie, które rzeczywiście funkcjonują w życiu gospodarczym i które mają przełomowy charakter. Może szokować jak niewiele z nich zostało w związku z tym objęte patentem – okazuje się, że ochrona, którą dają monopole intelektualne nie jest niezbędna do najbardziej potrzebnych społeczeństwu przełomów technologicznych. Co ciekawe – dane z drugiej połowy XX wieku są bardzo podobne do danych z połowy wieku XIX – o ile należy zachować ostrożność przy wyciąganiu wniosków, to można zastanowić się nad przyczynami tego zjawiska.

Skoro zarówno w XIX wieku, jak i w wieku XX najwięksi innowatorzy nie widzieli dla siebie korzyści w odbieraniu innym możliwości korzystania z wypracowanej wiedzy przy pomocy sztucznych monopoli, to może nie są one aż tak bardzo potrzebne do rozwoju? Popularnymi strategami czerpania korzyści z własnych wynalazków, na które wskazuje się w cytowanym badaniu były zachowanie tajemnicy przemysłowej albo po prostu korzystanie z wyprzedzenia konkurencji na danym polu. W wypadku badań prowadzonych przez uniwersytety i rząd wskazuje się, że działają one z innych niż finansowe pobudek – kieruje nimi naukowa ciekawość i rzeczywista, szczera chęć poprawienia jakości życia społeczeństwa. Jeśli zrozumiemy, że ochrona patentowa nie jest podstawową motywacją do innowacyjności, będziemy w stanie wypracować lepsze prawo i reguły, które odpowiedzą na rzeczywiste potrzeby i problemy, a nie będą coraz mocniej ograniczały możliwość transferu wiedzy w imię szkodliwej dla społeczeństwa i gospodarki ideologii.

link do badania

fot. tryby – freephotouk, CC BY-NC

tabelka pochodzi z cytowanego badania