Gospodarka oparta o wiedzę może rozwijać się tylko wtedy, kiedy zreformowane zostanie prawo autorskie, a nowoczesne przedsiębiorstwa, które mogą być motorem zmian są hamowane przez obowiązujące przepisy. To główne przesłanie raportu Lisbon Council „Copyright reform for growth and jobs”.

Autorzy badania dowodzą, że chociaż ciężko jest dokładnie oszacować relacje pomiędzy przepisami prawa autorskiego, a rozwojem gospodarczym, to można wskazać na wiele czynników sugerujących, że zmiany przyczynią się do poprawy sytuacji. Wskazuje się na przykład Singapuru, gdzie rozszerzenie dozwolonego użytku przyniosło rozwój branży telekomunikacyjnej bez szkody dla twórców treści. Cytowane są brytyjskie badania z 2011 roku, które pokazują, że wraz z poluzowaniem prawa autorskiego można być pewnym korzyści sięgających 616mln Euro w skali 10 lat oraz możliwe są dodatkowe korzyści sięgające 350mln Euro rocznie. Komisja Europejska opublikowała badania, które wskazują, że między 2000 a 2007 rokiem sektor oparty o wiedzę rósł prawie cztery razy szybciej od reszty gospodarki.

Raport wskazuje, że koniem pociągowym nowej gospodarki może być analiza danych. Niestety – obecne regulacje blokują tę dziedzinę ze względu na konieczność ustalenia czy podczas analizy nie dojdzie do naruszenia praw (w tym kontekście warto przypomnieć niedawne wycofanie się Stowarzyszenia COMMUNIA z inicjatywy Licenses for Europe, której założenia uniemożliwiają prawdziwą reformę). Jest to problem szczególnie dla małych firm, które mają problem z zatrudnieniem odpowiedniej ilości prawników. A to właśnie małe firmy wykorzystujące internet do działania są największą szansą na rozwój i tworzenie miejsc pracy.

Reforma miałaby skupić się dookoła sześciu filarów:

  • prawa, które obywatele będą rozumieć i szanować
  • podejścia, które na pierwszym miejscu stawia dobro konsumenta
  • wsparcia dla innowacyjnych modeli biznesowych, a nie utrzymywania starych
  • stworzenie jednolitego europejskiego cyfrowego rynku
  • ochrony twórców i posiadaczy praw, ale w oparciu o prawdziwą, ekonomiczną analizę
  • wizji elastycznego prawa, które będzie mogło zmieniać się, aby odpowiedzieć na wyzwania w przyszłości

Komisarz Europejski Barnier podkreślał, że patologiczną jest sytuacja, w której w sieci funkcjonują bariery, które od kilkudziesięciu lat znosi się w innych dziedzinach życia społecznego i gospodarczego Europy. Raport Lisbon Council bardzo mocno podkreśla ten wątek i wskazuje, że tego typu ograniczenia są głównym powodem, dla którego Unia Europejska będzie miała problem z dogonieniem Stanów Zjednoczonych, ale również takich państw jak Korea Południowa czy Izrael, które aktywnie promują nowe dziedziny kreatywnej gospodarki.

W ramach jednolitego prawa unijnego proponuje się kilka zmian:

Stworzenie nowego, otwartego katalogu ograniczeń i wyjątków prawa autorskiego – obecny katalog jest zamknięty i reprezentuje stan technologiczny sprzed kilkunastu lat – oznacza to, że nie są objęte nim np. wyszukiwarki internetowe, bariery stawiane są również przed każdą kolejną nową technologią, która musi funkcjonować w legislacyjnej pustce. Hamuje to postęp, ponieważ kreatywne jednostki obawiają się podejmowania działań o niejasnym statusie prawnym.

Kolejnym krokiem będzie skrócenie obowiązywania ochrony prawa autorskiego – wskazuje się, że okres ochrony trwający często ponad 100 lat nie ma żadnego uzasadnienia ekonomicznego i społecznego, a inne gałęzie monopoli intelektualnych (patenty, bazy danych, wzory przemysłowe) gwarantują nie więcej niż 25 lat ochrony.

Oprócz tego jako problem jawią się faktycznie martwe przepisy dotyczące DRM czy zbyt surowe sankcje za naruszanie praw.

Raport dostępny jest na stronie Lisbon Council.

fot. Aloriel, lic. CC BY-SA