Ted Sarandos, dyrektor ds. treści w portalu Netflix zauważył, że wszędzie tam, gdzie pojawia się usługa Netflix spada ruch w sieci BitTorrent. Nie powinno stanowić to dla nikogo szoku – ludzie korzystają z nieformalnych kanałów dystrybucji przede wszystkim z powodu lepszej dostępności i wyboru, których nie są w stanie zagwarantować stare systemy rozpowszechniania treści. Badanie „Obiegi Kultury” pokazuje, że w wypadku filmów i seriali aż 75% polskich internautów korzysta z nieautoryzowanych źródeł dlatego, że nie mają możliwości korzystania z legalnie rozpowszechnianych treści.

Sarandos zdaje sobie sprawę z tego typu procesów, dlatego podkreśla, że

Najlepszym sposobem na walkę z piractwem nie jest zmiana prawa albo sankcje karne, a danie ludziom możliwości wyboru

oraz zwraca uwagę, że nie da się dowolnie zmieniać charakteru treści obecnych w internecie w taki sposób, aby tylko służyły staremu modelowi dystrybucji i nie stanowiły dla niego konkurencji, zwłaszcza wobec zmieniających się wymagań użytkowników

Jednym z efektów ubocznych wzrostu ilości treści jest oczekiwanie, że będą one dostępne. Nie da się używać internetu wyłącznie jako medium dla reklamy i nie oferować w nim reklamowanych treści.

Netflix to serwis oferujący programy telewizyjne oraz filmy w streamingu za niski miesięczny abonament.

AKTUALIZACJA:

Sarandasowi odpowiedzieli przedstawiciele BitTorrent. Zwracają uwagę na fakt, że chociaż dostęp do treści rzeczywiście zmniejsza piractwo, to nie można utożsamiać protokołu BitTorrent z ich nieautoryzowanym obiegiem, do tego sami nie zauważyli zjawiska spadku ruchu, o którym mówił przedstawiciel Netflix. W tej kwestii należy oddać im sprawiedliwość – BitTorrent rzeczywiście bardzo często jest utożsamiany z nielegalnym rozpowszechnianiem treści, chociaż w rzeczywistości jest to wyłącznie technologia służąca wymianie informacji.

źródło: torrentfreak