Dziewięć milionów osób w Wielkiej Brytanii ściągnęło mój album. To miłe uczucie.

To słowa piosenkarza Eda Sheerana, który zgodnie z danymi przytoczonymi przez BBC jest najpopularniejszym w sieci BitTorrent artystą w Wielkiej Brytanii. Nie przeszkadza mu, że ludzie dokonują nieautoryzowanych ściągnięć.

Ludzie ciągle kupują moje albumy, ale przy okazji sprzedaję też bilety. Wejście na występy to 18 funtów, album to 8, więc… wszystko jest względne.

Z postawą artysty ewidentnie nie zgadzają się przedstawiciele BPI, brytyjskiej organizacji zrzeszającej producentów muzycznych, którzy zwracają uwagę na negatywny wpływ, jaki nieautoryzowane ściągnięcia mają na

Muzyków sesyjnych, którzy grają w studio, inżynierów dźwięku, gości z PR’u którzy próbują rozszerzyć zasięg płyty, speców od marketingu, prawników, którzy dbają o kontrakty

Zastanawia tylko jedno – po co spece of marketingu płycie, która poprzez sieci p2p dotarła do 9 milionów ludzi? Może zamiast wydawać miliony na walkę z dzieleniem się muzyką i na kampanie reklamowe wystarczy wypracować nowe modele działania, które pozwalają pogodzić się z cyfrową rzeczywistością? Zwłaszcza, jeśli za takim rozwiązaniem opowiadają się sami artyści.

fot. Man Alive!, CC BY