W Wielkiej Brytanii Sąd Najwyższy wydał wyrok, w którym podkreśla, że nie można traktować naruszenia monopoli intelektualnych podobnie jak kradzieży. Jest to wynik sprawy, która ciągnęła się od 2008 roku, w której MPA (Motion Picture Association) walczyła z serwisem usenetowym Newzbin.

Walka przeciwko serwisowi została wygrana przez przemysł rozrywkowy i strony zostały zamknięte. Ale kolejny etap obejmował próbę przejęcia wszystkich przychodów, które wygenerował portal oraz jego system płatności.

Przed sądem argumentowano, że naruszenie monopoli intelektualnych to kradzież porównując to do sytuacji, w której skradziony zostałby worek monet – o ile ofiara traci prawa do posiadanych konkretnych sztuk pieniądza, to powinna jej zostać zwrócona wartość ukradzionego bilonu (i worek…). Według Richarda Spearmana, który reprezentował wytwórnie filmowe ma to odpowiadać sytuacji, w której dochodzi do kopiowania i dzielenia się plikami.

Sędzia Newey miał jednak inne zdanie na ten temat i podkreślił, że nie można zrównać naruszenia praw autorskich z kradzieżą, a porównanie do monet jest złe, ponieważ posiadacz praw zachowuje swoje monopole po ich naruszeniu.

Osoba naruszająca prawa autorskie jest bardziej podoba do kogoś, kto nielegalnie wkroczył na czyjś teren, a nie kogoś, kto skradł monety. To prowadzi do kolejnego punktu: posiadacz ziemi nie posiada żadnego prawa do owoców pracy wykonanej podczas nielegalnego wkroczenia na jego ziemię.

[Gdyby naruszający rozłożył budkę z filmami na DVD i sprzedawał je bez pozwolenia właściciela ziemi] Właściciel ziemi nie może wysuwać żadnych żądań wobec przychodów z handlu, a nawet zysków z niego. Nie ma żadnego powodu, dla którego właściciel praw autorskich do materiałów zapisanych na DVD powinien w tej kwestii mieć większe prawa od posiadacza ziemi.

W argumentacji pana Spearmana roszczenia posiadacza praw autorskich nie są nawet ograniczone do zysków naruszającego – co do zasady domaga się całości przychodów ze sprzedaży. Może to być zarówno niesprawiedliwe, jak i godzić w przedsiębiorczość.

Nie wydaje się, żeby sprawiedliwe było roszczenie konieczność płacenia całości przychodów, nawet wobec osoby celowo łamiącej prawo. A naruszający wcale nie musiał wiedzieć, że narusza prawo autorskie.

Gdyby stanowisko pana Spearmana było prawdziwe, to osoby mogłyby być odstraszane od podejmowania jakichkolwiek czynności, gdyby uznały, że istnieje nawet małe ryzyko naruszenia praw autorskich albo innych praw własności intelektualnej. Jak wskazała pani Lambert [dla obrony], mogłoby to mieć efekt schładzający (chilling effect) dla innowacji i kreatywności.

Komentarz

Jest to jeden z serii wyroków na wysokim poziomie, które przypominają o fakcie, że prawo autorskie ma służyć społeczeństwu, a nie posiadaczom praw. Pisaliśmy już o werdykcie amerykańskiego sędziego, Richarda Posnera, który w podobny sposób odrzucał argumenty przemysłu rozrywkowego, w zeszłym miesiącu również Europejski Trybunał Praw Człowieka podkreślił, że interes posiadaczy praw nie może być jedynym kryterium oceny podczas spraw o naruszenie monopoli intelektualnych.

Niestety, większość osób karanych jest w niższych instancjach, a nie posiadając środków oraz wiedzy pozwalających na skuteczną obronę na kolejnych szczeblach systemu sprawiedliwości rezygnują oni z dochodzenia swoich praw. Jest to ogromny problem, pisaliśmy o tym m.in. w artykule „Prawo autorskie tylko dla bogatych„. Nawet w Polsce znajdziemy przykłady, które ilustrują to zagadnienie – wystarczy wspomnieć o przedsiębiorcy, od którego zażądano opłat za… muzykę z reklam wyświetlanych w telewizji.

Werdykt brytyjskiego Sądu Najwyższego daje jednak pewną nadzieję – pokazuje, że najwyższe organy systemu sprawiedliwości opierają się propagandzie przemysłu rozrywkowego i rozumieją istotę monopoli intelektualnych oraz zagrożenia, które wynikają z maksymalizacji ochrony. Z jednej strony mają świadomość tego, że naruszenie praw na dobrach niematerialnych nie stanowi kradzieży, a z drugiej, że zostały one ustanowione w imię promowania interesu publicznego, a nie posiadaczy praw.

źródło: torrentfreak

fot. Inside My Shell, CC BY-NC-SA