creationistas channel art

W Australii wystartowała kampania Creationistas, której celem jest wprowadzenie do australijskiego prawa dozwolonego użytku. Autorzy kampanii podkreślają, że obecnie obowiązujące przepisy blokują kreatywność i rozwój oraz są tak oderwane od życia, że mało kto jest w stanie ich przestrzegać, chociaż rozwiązanie większości problemów wydaje się bardzo łatwe i opiera się właśnie o wprowadzenie nowych zasad dozwolonego użytku.

Obowiązujące w Australii prawo opiera się na doktrynie fair dealing, która różni się od fair use znanej np. ze Stanów Zjednoczonych. Fair dealing to zamknięty katalog ograniczeń i wyjątków prawa autorskiego, co oznacza, że każde działanie niewymienione w odpowiedniej ustawie jest nielegalne.

Fair use pozwala na pewien zakres wykorzystania utworów, o ile nie narusza się komercyjnych interesów i nie szkodzą posiadaczom praw. Fair use jest o tyle dobry, że nie potrzeba nowego, specyficznego prawa za każdym razem, kiedy pojawi się nowa technologia czy nowe działania. Wszelkie kreatywne działania są legalne, o ile są fair.

W Australii jest dokładnie na odwrót. O ile prawo jasno nie mówi, że możesz coś zrobić, to nie możesz. Ale wielu z nas i tak to robi.

W filmie Creationistas rozprawiają się z kilkoma absurdami. W Australii nielegalne jest zgranie filmu z płyty DVD na tablet czy komputer, ale nie ma problemu, żeby na komputer skopiować ten sam film z kasety VHS, kaseta wideo jest wymieniona w prawie. Można sfotoszopować zdjęcie polityka w celach satyrycznych, ale nie można go zmieniać żeby było po prostu śmieszne, bez elementu parodii. Nie można śpiewać w miejscach publicznych. Absurdy wynikają z same konstrukcji prawa, które zabrania wszystkiego, co nie zostało w nim zawarte sprawiając, że praktycznie cały postęp technologiczny ostatnich kilkunastu lat jest w Australii nielegalny.

fot. Creationistas