Najbardziej trwałą legendą dotyczącą monopoli prawa autorskiego jest ta, która opowiada o tym, że system jest niezbędny, żeby móc zarabiać pieniądze. To założenie okazuje się być fałszywe dla bardzo dużej ilości przeanalizowanych spraw, ale wiele anegdot to jeszcze nie statystyka. Dlatego przyjrzyjmy się dowodom w tej sprawie.

Prawo autorskie jest przede wszystkim strukturą ekonomiczną, dlatego jest ogromny rozdźwięk w społecznym poparciu dla idei obalenia go do celów niekomercyjnych, a pozbyciu się go w ogóle.

Już teraz w społeczeństwie znacząca większość jest za ograniczeniem monopoli intelektualnych tak, żeby nie przeszkadzały w niekomercyjnym dzieleniu się wiedzą i kulturą z rodziną, przyjaciółmi, ale też z obcymi. Jeśli przyjrzymy się młodszej części społeczeństwa, to postawa ta staje się absolutnie dominująca.

Nie trzeba wspominać, że młodsza część populacji – która teraz rozciąga się nawet na ludzi mających czterdziestkę – już nigdy nie zmieni swoich przyzwyczajeń i wartości w tym zakresie, niezależnie od malarycznych marzeń ustępującego przemysłu praw autorskich. Ale jeszcze dwie albo trzy dekady i grupa ta będzie ciągnęła za wszystkie sznurki polityki, a szefowie ledwo dyszących dinozaurów opuszczą już ten świat.

Dlatego skupimy się na – wydaje się bardziej trwałych – komercyjnych aspektach monopoli. Zauważymy, że znajduje się tam szereg mitów, które sprawiają, że społeczne poparcie dla abolicjonizmu utrzymuje się raczej w pozycji „mało prawdopodpobne” w okienku Overtona. Sprawdźmy, co to za mity i jak wytrzymują konfrontację z faktami:

Mit 1: Jeśli pozbędziemy się monopoli prawa autorskiego, to artyści przestaną zarabiać pieniądze.

Fakt: To bardzo dziwny mit, biorąc pod uwagę, że to stary system „strażnika-wydawcy”, od którego zależy zaistnienie na rynku był atakowany właśnie za utrzymywanie utalentowanych artystów z dala od dochodu. Zgodnie z zasadą „podpisz umowę z wytwórnią albo pozostań biedny” 99% artystów nigdy nie zawarło umowy z brutalnym przemysłem wydawniczym. A z tych, którym się udało 99.5% nigdy nie zobaczyło ani grosza z tantiem. Obecnie oddalamy się od systemu, w którym 99.995% artystów celowo pozostawia się bez jakiejkolwiek szansy na otrzymanie stałego dochodu,

Zważając na to uważam za niedorzeczne twierdzenia, że przesunięcie w stronę bardziej liberalnego, inkluzywnego systemu, w którym nie będzie takich strażników w jakiś sposób odbierze możliwość zarabiania artystom. Zwłaszcza, że już niepotrzebni strażnicy zabierali 93% kasy tym pięciu promilom artystów, którzy w ogóle czerpali pieniądze z tej struktury. Pozbądź się blokujących, to większość, jeśli nie całość z tych 93%, pójdzie do twórców.

Mit 2: Monopole prawa autorskiego stanowią znaczące źródło dochodu dla artystów.

Fakt: Z pieniędzy wydanych na kulturę tylko 2% (słownie: dwa procent) trafia do indywidualnych twórców przez mechanizmy przemysłu praw autorskich. Zostało to dokładnie przebadane w Szwecji przez Ulfa Petterssona w 2006 roku (link do artykułu oraz badań – niestety, po szwedzku), który udowodnił, że znaczna część artystów zdobywa środki w inny sposób – zaczynając od pracy na etat, a kończąc na kredytach studenckich.

Mit 3: Przemysł praw autorskich jest potrzebny ekonomii.

Fakt: Przemysł praw autorskich celowo mierzy swoją wartość na podstawie kłamliwych danych świadomie dobranych w sposób, który stoi okrakiem na granicy absurdu. Zgodnie z wytycznymi WIPO określającymi to, jak określać wielkość „przemysłu praw autorskich” pod uwagę powinniśmy brać wszystko – od produkcji papieru przez detaliczną sprzedaż lodówek po szewstwo (WIPO 2003, do znalezienia w artykule Petterssona). Jeśli zaliczysz praktycznie każdą gałąź gospodarki do grupy X, a potem stwierdzisz, że grupa X sama jest niezbędną gospodarce gałęzią, to będzie wyglądało to tak, jakbyś miał rację. Tylko spodziewaj się, że wyjdziesz na głupka, kiedy będziesz musiał wytłumaczyć się z tego, dlaczego wybrałeś akurat te gałęzie gospodarki. A będzie gorzej, kiedy okaże się, że Twoje dane nie mają żadnej korelacji z tym, co mówisz. Gałęzie gospodarki, które korzystają na systemie praw autorskich są dziesięć razy mniejsze niż te, które są przez niego blokowane. Chcesz tworzyć miejsca pracy? Skończ z monopolami.

Mit 4: Nikt nie wyda pieniędzy na rozrywkę, jeśli będzie można dzielić się swobodnie.

Fakt: Wydatki gospodarstw domowych na kulturę rosną z roku na rok od 1999 (niektóre raporty mówią o utrzymaniu się stałej wartości. Ale żaden o spadku). To rok, w którym, dzięki programowi Napster, powszechne stało się dzielenie się plikami na dużą skalę. Jest jednak prawdą, że sprzedaż płyt spada na łeb, na szyję. To świetne wiadomości dla muzyków, którzy nie muszą już polegać na pośrednikach zjadających 93% ich zarobków. Tym lepsze, że w badanym okresie artyści ci mogli stwierdzić wzrost dochodów o 114%.

Mit 5: Bez zachęty w postaci możliwości zarobienia pieniędzy nikt nie zostanie twórcą.

Fakt: Ludzie tworzą pomimo monopolu praw autorskich, nie dzięki niemu. YouTube co minutę otrzymuje 72 godziny materiałów filmowych. Oczywiście – większość z nich pozostanie niezauważona, ale znajdziemy tam prawdziwe perełki. Przy okazji – mit obala sam fakt, że na świecie jest znacznie więcej artystów, niż wynikałoby z potrzeb rynku. Bez problemu znajdziesz księgowego, który po godzinach łapie za gitarę, żeby się zrelaksować. Ale pokaż mi gitarzystę, który w ramach odpoczynku bierze się za cudze podatki.

GNU/Linux oraz Wikipedia to dwa genialne przykłady, które rozbijają ten dziwny mit. Dominujący system operacyjny oraz encyklopedia zostały stworzone przez ochotników (mówiąc ‚dominujący’ w stosunku do GNU/LINUX mam na myśli również Androida).

Tworzyliśmy odkąd nauczyliśmy się nakładać czerwoną farbę na ściany jaskiń nie dlatego, że oczekiwaliśmy pieniędzy, ale dlatego, że po prostu tak działamy. Na ogół ci, którzy w życiu chcą robić pieniądze nie wybierają sztuki jako głównego źródła dochodów. Idą na prawo albo medycynę. Rodzice nie bez powodu wpadają w czarną depresję, kiedy ich dziecko powie im, że będzie zarabiało na życie jako poeta.

Mit, że prawo autorskie jest potrzebne, żeby można było zarabiać na twórczości albo żeby twórczość istniała w ogóle to obrzydliwa legenda, którą podtrzymują ci, którzy starym korsarskim zwyczajem chcą rzucić się na 90% pieniędzy twórców poprzez działania odbierające im widownię.

Możemy już z tym skończyć i zabrać się za coś poważnego?

Autorem tekstu jest Rick Falkvinge, CC BY NC. Tekst przetłumaczył i opracował Kuba Danecki, CC BY NC

źródło: torrentfreak

fot. freefotouk, CC BY NC