W „Dużym Formacie” z 3 stycznia 2013 można znaleźć świetny reportaż o rynku muzyki disco polo. Chociaż muzyka tego typu jest najpopularniejszym gatunkiem w Polsce (i jednym z największych hitów eksportowych polskiego przemysłu rozrywkowego), to nie uzyskuje dużo uwagi w mediach głównego nurtu. Funkcjonuje trochę obok kultury „oficjalnej”.

Popularność zbudowana na straganach

Disco polo swoją pozycję zbudowało poza głównymi kanałami dystrybucji, nie bez powodu kojarzy się z koncertami w gminnych domach weselnych i na dyskotekach pod dużymi miastami. To właśnie występy na żywo stanowią podstawę utrzymania twórców. Menedżer firmy Greenstar, która wydaje albumy disco polo mówi, że

Trudno oszacować, jak sprzedają się płyty disco polo, bo ciągle szerzy się piractwo. Ale dziś piractwo to ściąganie z internetu. My zarabiamy na organizowaniu koncertów, imprez.

Aż 40% Polaków deklaruje, że słucha muzyki disco polo (inne badania mówią, że jest to 74%). Stacja telewizyjna Polo TV jest najszybciej rosnącą telewizją muzyczną i wyprzedza MTV Polska czy 4fun.tv. Piosenka „Ona tańczy dla mnie” została odsłuchana na YouTube przynajmniej 36 milionów razy – to wynik nieosiągalny dla innych polskich produkcji. Zespół Boys otrzymuje nawet 25 tysięcy złotych za koncert, a w sezonie gra 30 razy na miesiąc.

Jak dostosować prawo do disco polo?

Warto zastanowić się nad tym zagadnieniem: dyskusję o prawie autorskim i o modelach biznesowych toczy się na ogół biorąc pod uwagę wyłącznie interesy podmiotów reprezentujących oficjalną kulturę, która pojawia się w radio, w telewizji. Podstawą do krytyki są mizerne statystyki sprzedanych płyt, które pomijają wydawnictwa niszowe, w tym te, które zajmują się muzyką disco polo – jakkolwiek miewają one dobre wyniki sprzedaży. A to błąd, ponieważ doświadczenie pokazuje, że to te wytwórnie najlepiej radzą sobie ze zmieniającą się rzeczywistością.

Disco polo wyrosło na nieautoryzowanym obiegu treści, muzyka była tworzona metodami garażowymi, dźwięk keyboardu nagrywano na kasety, które różnymi kanałami – często niesformalizowanymi – docierały do milionów odbiorców. Kontakt z publicznością i występy na żywo na dyskotekach i lokalnych festynach były w stanie zapewnić większą popularność niż nawet największa kampania promocyjna i wsparcie ekspertów od dźwięku. Ale teraz zmieniła się również jakość, Radek Liszewski z zespołu Weekend mówi, że chociaż w latach ’90 disco polo było dość surowe, to

Teraz, w dobie technologii, taniego sprzętu (…) możemy zorganizować muzykę na dobrym poziomie.

Być jak Shazza

Ocena polskiej muzyki tanecznej może być bardzo krytyczna, wiele osób narzeka na jej walory artystyczne, na proste teksty, na jej karnawałowy charakter. Nie chcemy jednak wdawać się w tę dyskusję. Zamiast tego należy obserwować w jaki sposób rozwija się ten segment przemysłu rozrywkowego, jego sukces może wskazać wiele zaniedbanych ścieżek rozwoju.

Dyskusja na temat przyszłości prawa autorskiego i regulacji dotyczących kultury nie powinna odbywać się wyłącznie z pozycji tych, którzy reprezentują stary porządek, ważne w niej jest zdanie tych osób, które już nauczyły się w jaki sposób można funkcjonować w nowych warunkach. W czasach, w których nośnik treści przestał grać jakąkolwiek rolę należy szukać nowych obszarów zarabiania na twórczości. Trzeba pamiętać, że disco polo odrobiło tę lekcję na długo przed cyfrową rewolucją – nie miało znaczenia czy z najnowszymi hitami Top One czy Bayer Full zapoznawano się  na kasecie z bazaru, składance nagranej z radio czy z covera granego na weselu – albumy disco polo i tak sprzedawały się w oficjalnych kanałach dystrybucji, a twórcy zarabiali na popularności i trasach koncertowych, co pozwoliło im zminimalizować problemy, które pojawiły się na przełomie tysiącleci przed artystami polegającymi głównie na sprzedaży płyt.

fot. antoni.katowice, lic. CC BY-NC-ND