Już jutro rusza Festiwal Przemiany organizowany przez Centrum Nauki Kopernik, który jak zapewniają organizatorzy koncentruje się „wokół człowieka funkcjonującego w dynamicznie rozwijającym się mieście”. 

 

„Zrób mebel na przemiany” to jedno z wydarzeń Festiwalu- konkurs dający każdemu szansę zaprojektowania własnego siedziska. Wykorzystując prosty interfejs dostępny na stronie można zmieniać wybrane parametry mebla, czyli: nogi, siedzisko i wymiar.  Pomysł prosty i bardzo fajny a zabawa na stronie naprawdę wciągająca. Kiedy już „stworzymy” własny wzór, wystarczy zarejestrować się na stronie, zaakceptować regulamin  i gotowe. Bierzemy udział w konkursie.

 

Ale.. nie każdy z uczestników może wiedzieć( bo ile osób czyta regulaminy), że wysyłając zgłoszenie udziela nieodpłatnej licencji Organizatorowi Konkursu na okres 3 lat, nieograniczonej terytorialnie i na wymienionych w regulaminie polach eksploatacji. Brzmi poważnie… Oczywiście należy docenić organizatorów za to, że chcą szanować prawa twórców do ich dzieła, wspierając przy tym kreatywność i zachęcając do działania. Pojawia się tylko pytanie, czy rzeczywiście projekt, który powstał przez parę kliknięć myszką jest już Utworem?

 

Polskie prawo autorskie definiuje utwór jako każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia. To prawda,że precyzyjne określenie czym jest działalność o charakterze kreacyjnym nie jest możliwa i sam temat dostarcza wielu problemów nie tylko artystom, ale i prawnikom.

 

Jednak w tym przypadku ciężko doszukać się osobistego, indywidualnego piętna twórcy lub chociażby wyrazu jego osobowości w zmianie parametrów (mocno ograniczonych) na stronie internetowej konkursu. W odniesieniu do „indywidualizmu” powstałego mebla test tzw. statystycznej jednorazowości też nie wypada najlepiej. Musielibyśmy stwierdzić, że w wyniku przeprowadzonej weryfikacji dane dzieło nie powstało wcześniej i jest statystycznie nieprawdopodobne stworzenie go w przyszłości przez inną osobę.

 

Sąd Najwyższy w uzasadnieniu swojego wyroku z 25 stycznia 2006 r., (sygn. I CK 281/05) zwrócił nawet uwagę na to, że „nie każdy proces intelektualny prowadzi do powstania rezultatu o cechach twórczych. Praca intelektualna o charakterze twórczym jest przeciwieństwem pracy o charakterze technicznym. Ta ostatnia polega na wykonywaniu czynności wymagających jedynie określonej wiedzy i sprawności oraz użycia określonych narzędzi, surowców i technologii. Cechą pracy w charakterze technicznym jest przewidywalność i powtarzalność osiągniętego rezultatu.” 

 

O trudnościach jakie dostarcza prawo autorskie w ostatnim czasie można by dużo pisać. Z jednej strony najczęściej jest ignorowane i naruszane a z drugiej wręcz przeciwnie (jak w przypadku Festiwalu) doszukuje się go tam gdzie już nie sięga. Tak na wszelkie wypadek. Problem w tym, że w obu przypadkach prowadzi to do absurdu i kłopoty związane ze stosowaniem prawa autorskiego tylko się piętrzą.

Zdjęcie aut. Kyle McDonald, dostępne na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa.