Józef Halbersztadt na łamach wyborcza.biz zwraca uwagę na kilka aspektów funkcjonowania prawa autorskiego oraz generalnie systemu ochrony monopoli intelektualnych. Pokazuje, że obecny konflikt pomiędzy światem „analogowym” a „cyfrowym” w rzeczywistości nie jest nowością i podobne argumenty padały już przy wprowadzaniu każdej nowej technologii mogącej zdemokratyzować dostęp obywateli do informacji. Cytuje dane niemieckie, które pokazują, że ochrona prawa autorskiego daje gospodarce cztery razy mniej niż obszary wyłączone spod niego.

Zwraca również uwagę na inny wątek – słowa Donalda Tuska o wadze swobodnego dostępu do informacji dla Polaków (bardzo ciepło przyjęte przez zwolenników reformy prawa autorskiego) w rzeczywistości pokazują, że rząd nie rozumie skomplikowanego zagadnienia monopoli intelektualnych. Zwraca uwagę, że celem nie powinno być dążenie do awansu cywilizacyjnego, aby następnie wprowadzić restrykcyjny system ochrony, ponieważ w rzeczywistości restrykcyjne przepisy szkodzą bardziej rozwiniętym, niż rozwijającym się.

Przeczytaj Po co mamy kruszyć kopie? Awantura o zmiany w prawie autorskim.