5079690118_e04d4b187f_b

W 2012 roku kanadyjski rząd ogłosił, że zamknie narodowe archiwa w całym kraju. Kiedy pojawiły się głosy, że doprowadzi to do bezpowrotnej utraty wyników dekad badań za publiczne pieniądze zapewniano, że archiwa zostaną zdigitalizowane przed wywiezieniem na śmietnisko lub spaleniem.

Ale masowa digitalizacja nigdy nie nastąpiła, bezpowrotnie utracono dane dotyczące migracji zwierząt, zasobności oceanów, zmian klimatycznych. Zniszczone zostało również 50 tomów dzienników z XIX-wiecznej wyprawy statku HMS Challenger, jedynej kopii w Kanadzie. Sytuacja archiwów była dramatyczna, a naukowcy rozsyłali do siebie maile prosząc o pilnie przybycie, żeby wynosić poszczególne pozycje, zanim zostaną zniszczone. Oburzające było również to, że nikt nie przeprowadził żadnego spisu i nikt nie kontrolował tego, co dzieje się z publiczną własnością, chociaż na półkach znajdowały się książki, za które można było otrzymać ogromne pieniądze w antykwariatach.

Naukowcy wskazują, że chaotyczna i prowadzona w ogromnym pośpiechu akcja to wynik polityki kanadyjskiego rządu, który likwiduje ośrodki naukowe zajmujące się klimatem i środowiskiem, aby ułatwić wydobywanie kanadyjskich surowców i ograniczyć krytykę ze strony świata akademickiego. Badacze krytykujący tę decyzję wolą wypowiadać się anonimowo w obawie przed obcięciem funduszy na prowadzone przez nich badania.

Digitalizacja przeciw katastrofom

Nawet jeśli uznać, że zdanie kanadyjskich naukowców o motywach premiera jest przesadzone i na wyrost (w końcu ogranicza on wydatki publiczne również w innych dziedzinach życia społecznego niekoniecznie musiał uwziąć się na badaczach), to kanadyjski problem pokazuje, jak ważna jest digitalizacja zasobów oraz tworzenie ich kopii w największej ilości instytucji. Można podejrzewać, że większość zniszczonych zasobów to standardowe pozycje, które dostępne będą w innych bibliotekach lub państwach, ale pośród strat znalazły się unikalne zbiory o charakterze muzealnym czy unikatowe raporty, dane, które na skutek decyzji rządu przepadły na zawsze uszczuplając ilość wiedzy dostępnej naukowcom na całym świecie.

Wcześniejsza digitalizacja treści uchroniłaby je od politycznych zawirowań i katastrof naturalnych, jej finansowanie powinno być absolutnym priorytetem.

Niedopuszczalna jest również sytuacja, w której nie prowadzi się żadnej ewidencji niszczonych pozycji, przez co nigdy nie dowiemy się, jaka wiedza została utracona. Nie wiadomo również, co z uratowanymi egzemplarzami mają zrobić osoby, które pojawiły się na miejscu przed firmami zobowiązanymi do wywózki.

źródła: boingboing, The Tyee

fot. Jason Verwey, lic CC BY-NC-SA