Przyzwyczailiśmy się, że akcje mające na celu promowanie idei ochrony monopoli intelektualnych w internecie to kampanie edukacyjne informujące o konsekwencjach dzielenia się treściami w internecie oraz ukazujące osoby najaktywniej uczestniczące w kulturze jako złodziei i piratów. Przedstawiają one dzielenie się jako coś złego i społecznie szkodliwego.

Ale do ochrony prawa autorskiego można podejść inaczej. Inicjatywa LINK with love pokazuje, że można dążyć do ochrony monopoli intelektualnych uznając naturalne i pozytywne zachowania ludzi.

LINKwithlove jest bardzo proste. To po prostu rozszerzenie tego, do czego naturalnie dążymy – do działania z szacunkiem oraz życzliwością wobec innych. Dzielimy się rzeczami, nawiązujemy ze sobą kontakty. Coraz więcej naszego życia ma miejsce w internecie. Żeby tworzyć lepsze treści oraz relacje – bądź świadomy, kiedy się dzielisz.

Inicjatywa mająca na celu edukację o wadze prawa autorskiego opiera się o trzy podstawowe wartości: akceptację konieczności edukowania na temat monopoli intelektualnych, szacunku wobec nich oraz pomocy w ochronie praw innych podczas pobytu w sieci.

Komentarz

Inicjatywa LINKwithlove na pierwszy rzut oka wydaje się stać pomiędzy postulatami ruchu na rzecz wolnej kultury oraz zwolenników maksymalnej ochrony praw autorskich. Warto zwrócić uwagę, że szacunek, o którym mówi się na stronach akcji opiera się na dwóch podstawowych działaniach: uznaniu autorstwa i linkowaniu do oryginalnego utworu oraz zapytaniu twórcy o  możliwość wykorzystania jego dzieła. Ma to tworzyć zdrowe relacje pomiędzy użytkownikami internetu. I chociaż głównym celem akcji jest uczenie o wadze ochrony monopoli intelektualnych, to uznaje ona że chęć dzielenia się jest dobra, podobnie jak budowanie relacji w oparciu o dobra kultury.

Zdaniem twórców inicjatywy ochrona praw autorskich wynikać ma z wewnętrznego przekonania użytkowników, że dzielenie się jest dobre, o ile robi się to odpowiedzialnie i z poszanowaniem praw innych.

Należy jednak pamiętać, że hasła akcji, chociaż brzmią bardzo przyjaźnie, opierają się o bardzo restrykcyjny system ochrony i pokazują tylko jedną stronę regulacji – mówienie o szacunku i dzieleniu się nie będzie nic znaczyło, jeśli do walki wejdą organy ścigania. Obecny system opiera się o zasady, które przewidują bardzo surowe kary nawet za niekomercyjne dzielenie się. Dopóki nie przestaniemy karać najbardziej naturalnych odruchów służących budowaniu relacji nie będzie można mówić o prawdziwym szacunku, zrozumieniu i życzliwości. Dlatego należy z uznaniem odnieść się do zmiany języka kampanii na rzecz możliwie szerokiej ochrony posiadaczy praw autorskich równocześnie pamiętając, że nie ma mowy o zdrowych relacjach, kiedy użytkownicy nie będą mogli liczyć na ochronę swoich praw i będą wyłącznie odpowiedzialni za walkę o przywileje drugiej strony nie uzyskując nic w zamian. Przy okazji nie można zapominać, że logo oraz przesłanie LINKwithlove jest jednym z przejawów kultury pozwoleń i nie zastąpi prawdziwej swobody, którą uczestnikom życia kulturalnego dają np. wolne licencje.

prawa autorskie do ilustracji: LINKwithlove.