Pod ogromną presją ze strony graczy Microsoft skapitulował i zrezygnował z drakońskich ograniczeń, które planował zaimplementować w swojej nowej flagowej konsoli – Xbox One. Chodzi o uniemożliwienie sprzedaży używanych gier oraz o wymaganie połączenia z internetem co 24 godziny, aby konsola w ogóle działała. Decyzja wiązała się ze spektakularną porażką wizerunkową podczas największych na świecie targów branży komputerowej – E3, gdzie konkurencyjne Playstation 4 po prostu zniszczyło Xboksa.

Przeczytaj więcej o walce Playstation 4 i Xbox One w Dzienniku Internautów

Cała afera dotyczyła zagadnienia sprzedaży używanych gier na konsole, ale jest ona odzwierciedleniem problemu ograniczania praw użytkowników i konsumentów dzięki mechanizmom prawa autorskiego. Kupując grę można spodziewać się, że będzie się jej właścicielem, podobnie jak jest się właścicielem każdej innej kupionej rzeczy. Idąc do księgarni mam świadomość tego, że po przeczytaniu książki będę mógł ją zostawić na półce, sprzedać lub oddać do biblioteki, kupując samochód wiem, że będę mógł nim dowolnie rozporządzać, a nawet modyfikować go, jeśli najdzie mnie taka ochota, ale zasada ta coraz częściej się zmienia.

Stajemy się tylko licencjobiorcami, a nie właścicielami kupowanych dóbr i to nie tylko tych niematerialnych. Pokazuje to np. debata dotycząca wykorzystania telefonów w USA – obecnie obowiązujące prawo zabrania zdejmowania simlocka lub modyfikacji oprogramowania tak, aby można było korzystać z aplikacji spoza oficjalnych sklepów dostarczycieli systemów operacyjnych dla komórek. W dużym skrócie – przedmioty, które kupujemy coraz rzadziej do nas należą.

Podobna sytuacja ma miejsce na rynku gier. Sprzedaż  i wymiana używanych pozycji była podstawą całej społeczności graczy korzystających z konsoli i jednym z mechanizmów pozwalających na zakup nowości – najaktywniejsi pozbywali się starszych tytułów, żeby móc pozwolić sobie na kupowanie nowości w dniu premiery, kiedy osiągały one zawrotne ceny. Wymiana stanowiła ważny wątek dla wielu, dlatego tygodnie przed targami E3 były pełne spekulacji, że obaj producenci konsol wprowadzą poważne ograniczenia rynku wtórnego i to właśnie dlatego deklaracja SONY, że Playstation 4 nie będzie stawiało ograniczeń spotkała się z ekstatycznym przyjęciem.

To bardzo niepokojące. Ludzie nie powinni cieszyć się z tego, że będą mogli zarządzać swoją własnością tak, jakby było to nowe, nadane im prawo. Przyzwyczajamy się do świata, w którym mamy coraz mniej praw wobec treści, z których korzystamy. Możliwość używania rzeczy, które się kupiło zgodnie z własną wolą (np. bez konieczności logowania się co 24 godziny) przestała być podstawą, a stała się wartością dodaną, która stała się przyczyną wizerunkowego sukcesu Playstation 4.

fot. insidethemagic, CC BY-NC-ND

źródło: engadget