Tragikomiczna historia w Stanach Zjednoczonych. Autor powiązany z gazetą New York Times, David Thorne, który napisał książkę „I’ll go home then; it’s warm and has chairs. The unpublished e-mails” („To wrócę do domu; jest ciepło i są krzesła. Niepublikowane e-maile”) stoczył prześmieszną batalię listową z tragicznym, kocio-kosmiczno-snowboardowym zakończeniem.

Autor opublikował swoją drugą książkę z obrazkiem pingwina pokazującego środkowy palec na okładce – nie musiał czekać długo, aż odezwali się prawnicy domagający się zmiany ilustracji. Okazuje się, że według nich użycie pingwina może doprowadzić do zamieszania wśród czytelników, którzy mogą uznać, że książka została wydana przez posiadacza antarktycznego znaku towarowego – Penguin Books Limited. Donald K. Snadek, który reprezentuje wydawnictwo, ucieszył się na informację, że na okładce zamiast spornego nielota może pojawić się kot. Niestety – kot ten nie może ścigać się z nikim siedząc na pingwinie, jakiekolwiek inny obrazek ptaka również nie zostanie zaakceptowany i doprowadzi do wytoczenia pozwu.

Ostatecznie autor chcąc uniknąć problemów dostosował się do żądań. Ale stanowczo warto zapoznać się z całą dyskusją, mnóstwo śmiechu z ochroną dóbr niematerialnych w tle.