MPAA, amerykańskie stowarzyszenie producentów filmowych, które znane jest z lobbowania za maksymalnie surowym prawem autorskim i ograniczeniem dozwolonego użytku zwróciło się do sądu z opinią, która podkreśla jego wagę. Nie jest to efekt zmiany filozofii działania organizacji, a poboczny wątek pozwu jednego z fanów drużyny futbolowej, który zaprojektował dla niej logo, które używane było bez licencji. Prócz pozwania drużyny postanowił on również szukać mediów, w których pojawiła się jego praca – w tym filmów.

Gdyby okazało się, że sędzia przyznał rację autorowi logo, oznaczałoby to duże problemy m.in. dla przemysłu filmowego – producenci filmów nie dbali o to, żeby licencjonować każde logo, zdjęcie czy obrazek, które pojawiały się na ekranie, a dotarcie do posiadaczy praw np. do reklam z połowy lat ’60 jeśli jest w ogóle możliwe, to będzie bardzo kosztowne. W związku z tym MPAA wystosowała opinię, w której broni wagi dozwolonego użytku. Możemy w niej przeczytać, że jest on niezbędny dla swobody ekspresji, a maksymalistyczne rozumienie zakresu prawa autorskiego może służyć nawet zakłamaniu historii i przeinaczaniu faktów. MPAA podkreśla, że ograniczenie dozwolonego użytku ma bardzo negatywny wpływ na swobodę wypowiedzi.

źródło: techdirt