Post aut. Steve’a Philipsa na licencji pochodzi z bloga projektu Saylor.org,  tłumaczenie: Marta Malina Moraczewska (tekst oryginału i tłumaczenie na licencji CC BY).

Przez ostatnie cztery lata Fundacja Saylora opracowała ponad 300* internetowych kursów uniwersyteckich, złożonych z prawie 28 000 obiektów edukacyjnych (esejów, podręczników, filmów, narzędzi ewaluacyjnych i innych). Rozpoczęliśmy od postanowienia, że w naszych kursach wykorzystamy szeroką gamę zasobów dostępnych online. Zachęcaliśmy twórców kursów do stosowania materiałów objętych wolnymi licencjami lub tych, które znajdują się w domenie publicznej, aby dać użytkownikom jak najwięcej możliwości ich wykorzystania. Starając się przy tym o materiały najwyższej jakości, zezwoliliśmy także na włączanie do kursów źródeł typu open access (materiałów zastrzeżonych prawem autorskim, opublikowanych w sieci na zasadzie otwartego dostępu). Wprowadzenie linków prowadzących na zewnątrz doprowadziło jednak do pewnej niestabilności naszych kursów – szczególnie, gdy treść witryn zmieniano lub usuwano. Aby rozwiązać ten problem, Fundacja Saylora podjęła inicjatywę, której celem było przekonanie twórców zasobów edukacyjnych (profesorów, organizacji, uniwersytetów i innych) aby:

  1. zmienili licencję swego materiału na licencję Creative Commons, lub
  2. dostosowali istniejącą licencję tak, aby pozwalała Fundacji Saylora na umieszczenie u siebie lustrzanej kopii materiału.

Po początkowych negocjacjach z twórcami okazało się, że niemal wszyscy woleliby podpisać oddzielną umowę z Fundacją niż wprowadzić otwartą licencję. Liczni autorzy nie znali dotąd pojęcia otwartej licencji i nawet po wysłuchaniu szczegółowych wyjaśnień nie byli przekonani. Najczęściej wyrażane przez nich obawy to – między innymi – utrata kontroli nad zasobami, wykorzystanie zasobów do celów komercyjnych oraz spadek zysków z reklam związany ze zmniejszeniem się liczby odwiedzających ich witrynę.

Utrata kontroli

Rozmowa o otwartych licencjach to walka ze stereotypami, poprzez jakie bywają one postrzegane. Twórcy często zakładają z góry, że jakość otwartych zasobów musi być niższa od innych, lub że istnieje rzekoma korelacja pomiędzy stosowaniem otwartych licencji a przypadkami nielegalnego wykorzystania. Obawiają się też, że jeśli pozwolą na redagowanie i ingerencję w treść zasobów, narażą na szwank swoją reputację. Choć licencja zawiera klauzulę, która umożliwia autorowi usunięcie własnego nazwiska z utworów zależnych, twórcy stwierdzają, że „Google nie zapomina” – w istocie, Google często archiwizuje dokumenty na stałe. Inny problem zgłaszają ci twórcy, którzy regularnie aktualizują swoje treści. Nie istnieje żaden system zobowiązujący użytkowników, którzy pobrali starsze, nieaktualne wersje materiałów, do ich aktualizacji. W efekcie różne osoby otrzymują różne wersje informacji, co wprowadza niepewność wśród studentów i niepokoi edukatorów.

Wykorzystanie do celów komercyjnych

Ten problem jest względnie nieskomplikowany. Bardzo trudno uspokoić obawy wykładowców przekonanych, że komercyjni wydawcy tylko czekają, by zgarnąć wszelkie materiały objęte licencją CC-BY i następnie je sprzedawać. Profesorowie sprzyjają idei otwartości, nie chcą jednak przysparzać zysków firmom wykorzystującym zdezorientowanie studentów. Oczywiście firmy te musiałyby konkurować z darmową wersją materiałów, można jednak zrozumieć obawy profesorów, że niektórzy wydawcy mogliby wykorzystać stałe ścieżki dystrybucji tak, by wprowadzać studentów w błąd.

Spadek liczby odwiedzających/zysków z reklam

Ten problem dotyczy najczęściej twórców, którzy publikują filmy wideo w serwisie YouTube i polegają na zyskach z reklam, generowanych za pośrednictwem tej platformy. Niestety, brak na Youtube systemu, który pozwalałby zidentyfikować oryginalne źródło filmu i przypisać do niego całkowitą liczbę wyświetleń, w tym wyświetleń na stronach innych użytkowników. Tym samym każdy twórca, któremu zależy na wysokiej liczbie wyświetleń filmu (lub – w przypadku reklam Google – strony internetowej) traci finansowo, jeśli wybiera otwartą licencję. Stworzenie systemu przypisującego wszystkie wyświetlenia filmu do oryginalnego źródła byłoby najlepszą zachętą, by udostępniać filmy na otwartych licencjach.

Ogłaszając konkurs na otwarty podręcznik pod hasłem OTC – Open Textbook Challenge – Fundacja Saylora wkroczyła na obszar finansowania twórców skłonnych podjąć decyzję o zmianie licencji swojej pracy na licencję Creative Commons. Byliśmy gotowi zaoferować honorarium w wysokości 20,000 USD autorowi podręcznika za zmianę licencji jego zawartości na licencję Creative Commons Uznanie autorstwa (CC BY 3.0) i dostosowanie struktury tekstu do struktury naszych kursów. Inicjatywa ta odniosła umiarkowany sukces: otrzymaliśmy wiele zgłoszeń, jednak wiele z nich nie uzyskało pozytywnej recenzji. Zespół recenzentów Fundacji przedstawił liczne krytyczne uwagi na temat i treści, i językowej formy materiałów. Ostatecznie zaakceptowaliśmy cztery podręczniki: „Mathematical Analysis I” autorstwa dr. Eliasa Zakona, „Elementary Linear Algebra” oraz „Linear Algebra: Theory and Applications” dr. Kennetha Kuttlera i „Computer Networking: Principles, Protocol, and Practice” Olivera Bonaventure.

Mimo skromnych rezultatów, konkurs OTC pozwolił Fundacji dojść do wniosku, że aby wypełnić niektóre luki w naszych kursach, potrzebne będzie bardziej elastyczne rozwiązanie. Doprowadziło to do stworzenia programu Saylor’s Direct Relicensing umożliwiającego twórcom zasobów edukacyjnych przejście na otwarte licencje. W ramach tego programu Fundacja Saylora poszerzyła zakres zasobów, za które gotowi byliśmy zaoferować honorarium pod warunkiem zmiany ich licencji na licencję Creative Commons. Stworzyliśmy skalę określającą wartość określonej kolekcji zasobów. Skala ta (500–10,000 USD) oparta była na dwóch czynnikach: pierwszy z nich to poziom zapotrzebowania na kurs, a drugi – licencja wybrana przez autora. Oferowaliśmy większe wynagrodzenie za otwartą licencję (BY, BY SA) niż za bardziej restrykcyjną (BY NC, BY NC SA). Zdecydowaliśmy przy tym, że program nie będzie obejmował żadnego typu licencji bez utworów zależnych; stwierdziliśmy, że zamiast akceptować warunki licencji bez utworów zależnych, korzystniej będzie stworzyć własne zasoby.

To nowe rozwiązanie przyniosło pozytywne efekty. W ciągu roku Fundacja przeprowadziła proces zmiany licencji ponad 5000 stron tekstów edukacyjnych i ponad 300 filmów z wykladami z sześciu różnych dyscyplin. Oferując wynagrodzenie mogliśmy złagodzić wymienione wyżej problemy, szczególnie drugi i trzeci. Dzięki temu wielu autorów, z którymi rozmawialiśmy wcześniej, zmieniło zdanie. Zimą 2012 roku Fundacja Saylora przeszła na model działania, w którym kursy muszą składać się wyłącznie z materiałów objętych otwartymi licencjami lub należących do domeny publicznej. Mamy nadzieję, że dzięki zastosowaniu opisanych metod (szukanie źródeł zewnętrznych, konkurs OTC i Direct Relicensing – przejście na otwartą licencję) oraz tworzeniu własnych otwartych zasobów, nasze kursy będą całkowicie otwarte na dalsze rozpowszechnianie i twórcze wykorzystanie.

*Niektóre z nich nie zostały jeszcze udostępnione online

[Alternatywny przekład tytułu: „Studium przypadku: problemy i strategie negocjowania zmiany licencji zewnętrznych zasobów edukacyjnych”]

Link do wersji oryginalnej: http://www.saylor.org/2013/04/a-case-study-in-obstacles-to-and-strategies-for-negotiating-the-relicensing-of-third-party-content/