Eckhard Höffner, niemiecki historyk gospodarki opublikował pracę, w której stawia tezę, że to brak faktycznej ochrony prawa autorskiego stanowił jedną z podstaw niemieckiego cudu gospodarczego pod koniec XIX wieku. Uważa, że swobodny dostęp do wiedzy oraz możliwość kopiowania i wydawania książek bez zwracania uwagi na zgodę posiadacza praw stanowiły podstawę Gründerzeit – okresu budowania fundamentów dla rewolucji, która zmieniła rolnicze księstewka Pierwszej Rzeszy w największą potęgę przemysłową Europy.

Autor skupił się na porównaniu rynku książki w Wielkiej Brytanii oraz państwach niemieckich. Już samo porównanie liczby wydawanych pozycji robi wrażenie – tylko w 1843 roku w Niemczech wydano 14 000 pozycji, co oznacza podobny do dzisiejszego poziom czytelnictwa (w przeliczeniu na mieszkańca). W tym samym czasie w Wielkiej Brytanii wydawano ponad dziesięć razy mniej publikacji. Höffner uważa, że częściowo winę za ten stan rzeczy ponosi system monopoli intelektualnych – brytyjscy wydawcy stworzyli oligopol, który ograniczał dostęp do wiedzy wyłącznie do wąskiej, elitarnej grupy, która mogła pozwolić sobie na tworzenie drogich kolekcji do prywatnych bibliotek, a nowe odkrycia opisywano w małych nakładach, na ogół nie przekraczających ilości 750 egzemplarzy.

W tym samym czasie na kontynencie drukarze przyjęli inny model – publikowali ogromne ilości tanich pozycji, aby dotrzeć do jak największej ilości odbiorców, a wysokie zainteresowanie czytelnictwem stanowiło podstawę naukowej debaty i rozwoju.

Historyk żyjący w tym czasie, Heinrich Bensen, napisał:

Tysiące ludzi w schowanych zakątkach Niemiec, którzy aż do tej pory z powodu kosztów nie mogli pozwolić sobie na myśl o zakupie książek krok po kroku tworzyli małe biblioteki przedruków

Höffner podkreśla, że to właśnie szansa na dotarcie do dużego grona odbiorców była największą motywacją dla badaczy do dalszego publikowania swoich prac i w zadanym okresie obserwuje się zalew rynku artykułami naukowymi. Niemiecki czytelnik miał bardzo pragmatyczne podejście do literatury i pod strzechy trafiały nie tylko powieści czy romanse, ale przede wszystkim poradniki, instrukcje i publikacje z dziedziny nauk przyrodniczych – za przykład podaje się autora instrukcji dla garbarzy, który zarobił znacznie więcej niż autorka „Frankensteina”.

Komentarz

Historia wyraźnie pokazuje, że brak restrykcyjnej ochrony monopoli intelektualnych służy wzrostowi i rozwojowi gospodarczemu. We wszystkich wysoko rozwiniętych państwach świata „złoty wiek” i gwałtowny rozwój miał (i dalej ma) miejsce własnie wtedy, kiedy nie przykładano dużej wagi do prawa patentowego czy autorskiego.

Chociaż wniosek, że to właśnie brak regulacji dotyczących rozpowszechniania wiedzy i książek stanowił podstawę gwałtownego rozwoju XIX-wiecznych Niemiec jest posunięty za daleko, to praca niemieckiego historyka pokazuje jeden z mechanizmów, które wpływają na przyspieszenie awansu cywilizacyjnego. Postęp ma miejsce wtedy, kiedy możliwie wiele osób może swobodnie korzystać z wypracowanej przez innych wiedzy i zmniejsza się bariery dostępu do niej. Jest to zresztą lekcja, którą warto zastosować do współczesności – tworzenie sztucznych barier nie służy społeczeństwu, zwłaszcza że dzielenie się informacjami nigdy nie było tak łatwe.

źródło: Der Spiegel Online

fot. Zakłady Kruppa, autor nieznany, domena publiczna