W Wietnamie pierwszego września weszło w życie nowe prawo – Dekret 72, który reguluje m.in. kwestie związane z monopolami intelektualnymi i zgodnie ze słowami rządu ma promować ochronę własności intelektualnej oraz walkę z plagiatami.

Budzi ono jednak poważne kontrowersje, znaleźć w nim można zapisy mówiące np. o tym, że blogerzy oraz użytkownicy mediów społecznościowych „nie mają prawa cytować, zbierać lub skracać informacji od organizacji prasowych lub stron rządowych”.

Committee to Protect Journalists, organizacja dbająca o wolność prasy alarmuje, że nowe prawo zmusi firmy świadczące usługi internetowe do ujawniania danych wszystkich użytkowników, którzy naruszą niejasne przepisy ograniczające swobodę wypowiedzi, a Asia Internet Coalition, która zrzesza m.in. Googla, Facebooka i eBaya stwierdza, że ograniczona zostanie możliwość rozwoju kraju w zakresie nowych technologii.

Obrońcy nowych regulacji argumentują jednak, że wynika ono z logiki stanowienia prawa w Wietnamie, gdzie wraz z każdym prawem muszą iść również obowiązki – w w tym wypadku prawo do korzystania z sieci miałoby być obarczone obowiązkami wobec partyjnej linii politycznej, a dość przerażające dla zachodnich obserwatorów przepisy przez Wietnamczyków postrzegane są jako norma – można je znaleźć w konstytucji oraz innych ustawach.

Niezależnie od tego, czy uzna się tę argumentację należy zwrócić uwagę na jeszcze jeden fakt – rząd Wietnamu wprowadza bardzo ostre prawo godzące w podstawowe prawa człowieka podpierając się ochroną monopoli intelektualnych, ponieważ stanowią one doskonałe narzędzie selektywnej cenzury.

Nie ma możliwości, aby kontrolować i karać wszystkich internautów, co stanowi poważną linię obrony w przypadku Dekretu 72, ale z punktu widzenia władz nie jest to konieczne – wystarczy, że istnieje możliwość spotkania się z zarzutami, żeby obywatele sami sami ograniczali swoje swobody i prawa i dokonywali autocenzury.

źródło: infojustice