Jeszcze przed aresztowaniem Kim Dotcom zapowiedział otwarcie nowej usługi w ramach swojego internetowego imperium. MegaBox, bo tak nazywa się tworzony właśnie serwis, ma zrewolucjonizować system dystrybucji plików muzycznych w internecie. Start został zapowiedziany jeszcze na 2012 rok.

Założyciel MegaUpload mówił w grudniu ubiegłego roku, że jego zamiarem jest wyeliminowanie z rynku wydawców-dinozaurów. Nowy system ma służyć dostarczaniu społeczeństwu darmowej muzyki przy jednoczesnym godziwym rozliczeniu się z artystami.

Ale skąd w obiegu wezmą się pieniądze, skoro ściągający nie zapłacą za dostęp do kultury ani grosza? Zapewni to aplikacja Megakey, która służyć będzie wyświetlaniu reklam w przeglądarce użytkownika. Jest to model podobny do tego, który zastosowano w ramach projektu stworzonego przez µTorrent (opisaliśmy go tutaj), gdzie użytkownicy uzyskiwali darmowy dostęp do różnych utworów razem z treściami marketingowymi. Ci, którzy nie będą chcieli oglądać dodatkowych reklam będą mogli w sposób tradycyjny płacić za pojedyncze ściągnięcia.

Jeśli po przeczytaniu powyższego akapitu ktokolwiek ma wrażenie, ze jest to model nie do podtrzymania, to warto pamiętać, że tworzony system wcale nie jest wielką innowacją i znamy go doskonale już od kilkudziesięciu, jeśli nie kilkuset lat. Podobne są też walki, które mają miejsce, kiedy nadchodziły nowe technologie. Neil Young powiedział ostatnio, że piractwo jest radiem naszych czasów. Warto zastanowić się nad tą myślą, bo podobieństwa rzeczywiście pojawiają się na wielu poziomach.

Radio oferuje swoje treści za darmo w zamian za możliwość przedstawiania nam reklam. Kiedy zdobywało popularność w latach trzydziestych wieszczono upadek kultury, koniec muzyki oraz załamanie się gospodarki na skutek darmowego dostępu do dotychczas płatnych (płyty winylowe oraz koncerty) treści. Z perspektywy czasu wiemy, że nic takiego się nie stało. W latach osiemdziesiątych, kiedy nikt przy zdrowych zmysłach nie ważyłby się powiedzieć, że możliwość darmowego słuchania muzyki poprzez radio oznacza jej śmierć znaleziono nowego kozła ofiarnego. Straszono, że nagrywanie darmowej, radiowej muzyki na kasetach magnetofonowych zabije twórczość. Kanał lewy, kanał prawy i do przodu, 50 lat istnienia kaset nie zaszkodziło rynkowi. Skoro darmowy dostęp oraz możliwość utrwalania uzyskiwanych w ten sposób treści jest dla nas czymś naturalnym od kilkudziesięciu lat – dlaczego oburzamy się, kiedy to samo zostaje zaproponowane przy pomocy nowego medium?

Oznacza to, że Megabox wprowadzi do internetu zasady, na których opieramy się w procesie rozpowszechniania kultury już od bardzo długiego czasu. Ale jest jedna zasadnicza różnica – proporcje podziału zarobków. Dotychczasowe modele zakładały istnienie długiej listy pośredników, która oznaczała, że twórca otrzymywał tylko ułamek pieniędzy za swoje dzieło. Skrócenie łańcucha i niskie koszty dostępu w sieci sprawiają, że w proponowanym przez Kima Dotcoma serwisie twórca będzie otrzymywał aż 90% zarobku za każdy utwór.

źródło: torrentfreak