Wycieki wewnętrznych materiałów RIAA odsłaniają kolejne ciekawe liczby dotyczące rynku muzycznego w Stanach Zjednoczonych. Dane rzucają nowe światło na zagadnienie nieformalnego dzielenia się plikami muzycznymi.

W USA w 2011 roku aż 65% ogólnej wymiany plikami muzycznymi odbywało się poza formalnymi kanałami i zostało zakwalifikowane przez RIAA jako „nieopłacone”. Nie więcej niż 35% nagrań podpada pod kategorię „opłacone ściągnięcia” oraz „zakup płyt CD”.

Co ciekawe – tylko 29% „nieopłaconych” plików zostało przesłanych przez sieć. Pozostała część wymiany odbyła się poprzez dzielenie się dyskami twardymi, pendrajwami oraz dzięki nagrywaniu płyt CD.

Najbardziej archaiczny nośnik w tym zestawieniu – płyty – absolutnie zdominowały pozostałe media przenosząc aż 41% plików. Medium najnowsze – serwisy typu filelocker (których przedstawicielem był np. MegaUpload) – jest odpowiedzialne za 6% treści w nieformalnym obiegu.

Chociaż nie powinno się wyciągać zbyt daleko idących wniosków z dwóch wykresów prezentujących uproszczone dane, to można zadać sobie pytanie o sens walki z filelockerami. Nawet, gdyby jednego dnia udało się zamknąć wszystkie, nie wpłynęłoby to na ogólny obraz rynku i nie ograniczyłoby zjawiska piractwa.

Dane z 2010 mogą sugerować inny trend. W 2010 wypalanie płyt stanowiło tylko 21% krajobrazu całości wymiany plików muzycznych. W 2011 było to już 27% i urosło m.in. kosztem sieci p2p. Być może kampanie przeciwko internetowej wymianie plików nie zmniejszają skali nieformalnego obiegu muzyki, a jedynie wypychają go poza sieć? Jeśli rzeczywiście miałoby to miejsce, to poprzez swoje działanie RIAA zmniejsza możliwości kontrolowania legalności treści – w końcu o wiele trudniej jest sprawdzać twarde dyski oraz kieszenie, niż automatycznie śledzić ruch w internecie.

Więcej danych oraz opisywane wykresy do znalezienia w serwisie TorrentFreak

fot. domena publiczna, znalezione na: bibliodyssey