20 Czerwca Związek Przedsiębiorców i Pracodawców opublikował raport krytykujący ideę otwartości zasobów publicznych, w tym w szczególności tworzenia otwartych e-podręczników. Niestety – poza ciekawymi statystykami dotyczącymi rynku książki nie ma w nim zbyt wiele merytorycznych argumentów, do których można się odnieść.

ZPP lansuje tezę, że udostępnienie zestawu e-podręczników doprowadzi do upadku rynku wydawniczego oraz do utraty 100 tysięcy miejsc pracy. Jednak argument ten nie jest podparty jakąkolwiek analizą ekonomiczną – a wyłącznie założeniem, że każde dziecko korzystające z e-podręcznika oznacza stratę dla wydawców książek. Do tego dowiadujemy się, że straty te najpewniej doprowadzą do załamania nie tylko rynku produkcji i dystrybucji podręczników (wartego ok. 3,5 mld PLN), ale także niesprecyzowanego, szerszego sektora o wartości 40 mld PLN. Do podmiotów pokrzywdzonych raport zalicza cały przemysł poligraficzny, producentów papieru, hurtownie i firmy spedycyjne.

Nie przedstawiono żadnych szacunków i analiz, w jaki sposób e-podręczniki miałyby wpływać na tę branżę, po prostu założono, że wpłyną źle i na tej podstawie zsumowano ilość miejsc pracy tworzonych przez poszczególne gałęzie gospodarki uznając je za “stracone”.

Nie poświęcono czasu na analizę korzyści, jak powstanie miejsc pracy w innowacyjnych sektorach gospodarki (obsługa informatyczna szkół, rynek urządzeń mobilnych i komputerów), nie wzięto również pod uwagę korzyści ekonomicznych dla rodzin (kilkaset złotych oszczędności na dziecko rocznie) oraz innych korzyści społecznych (wprowadzenie dzieci do technologii cyfrowych, nauczenie ich efektywnego i bezpiecznego korzystania z komputera, upowszechnienie wykorzystania internetu w domach i szkołach).

W dużym skrócie – raport ZPP stawia tezę, że pieniądze, które nie zostaną wydane na podręczniki do szkoły po prostu przepadną, a nie zostaną wydane na inne dobra i usługi oraz, że koszty edukacji, które ponoszą rodziny, powinny być jak najwyższe, ponieważ od tego zależy dobro gospodarki.

Nie rozumiemy, jak krytykując rząd za brak odpowiednich, precyzyjnych wyliczeń skutków regulacji, autorzy raportu sami lekką ręką prognozują radykalne skutki dla rynku.

Dodatkowo, duża część raportu to przepisane niemal dosłownie tezy prezentowane przez prof. Wojciecha Cellarego w jego publicystyce. Krytykę tych tez przedstawiliśmy już na łamach naszego bloga oraz prasy.

Analiza pisma wydawców: otwartość nie powoduje bezprawnego zachwiania rynku.

Stanowisko Centrum Cyfrowego w sprawie projektu założeń ustawy o otwartych zasobach publicznych.

Odpowiedź Alka Tarkowskiego na zarzuty prof. Wojciecha Cellarego w Dzienniku Gazeta Prawna (niestety – dostępna wyłącznie za paywallem)

Odpowiedź na zarzuty, że kopiowanie książek stanowi zagrożenie dla nauki.

Raport ZPP