18 grudnia Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał, że „ograniczanie dostępu do internetu bez sztywnych ram prawnych, które będą określać zakres ograniczenia oraz bez gwarancji apelacji w celu ograniczenia nadużyć należy traktować jako naruszenie prawa do swobody wypowiedzi”.

Chociaż decyzja dotyczy sprawy niezwiązanej bezpośrednio z prawem autorskim i odnosi się do cenzury politycznej w Turcji, to pokazuje, że prawa użytkowników internetu stanowią ważną pozycję pośród praw człowieka.

Coraz większa automatyzacja procesów ścigania osób, które mogły naruszyć prawa autorskie oraz rozpowszechnianie się procedury „trzech uderzeń” (w różnych wariantach, w USA wprowadza się właśnie procedurę „sześciu uderzeń”), która ostatecznie grozi odcięciem użytkownika od sieci sprawia, że powszechniejsze mogą być sytuacje, w których niewinne osoby zostają pozbawione praw bez możliwości obrony albo z bardzo utrudnioną możliwością apelacji (w USA zgodnie z nową procedurą niektórych dostawców internetu należy zapłacić 35$ za możliwość ponownego rozpatrzenia zgłoszeń).

Komentarz

Porażka HADOPI we Francji pokazała, że rządowe programy wspierania ochrony praw autorskich mają niską skuteczność, ale wynika to właśnie z poszanowania dla praw człowieka, każdy z etapów działania podlega kontroli i ryzyko wyjścia poza procedury jest niewielkie. Zagrożeniem są jednak inicjatywy prywatne, w których uczestniczą dostawcy usług internetowych oraz kancelarie prawne reprezentujące posiadaczy praw autorskich. Często są to tzw. „copyright trolls” czyli podmioty zajmujące się wyłącznie rozsyłaniem listów z informacjami o naruszeniach proponujące w zamian za odstąpienie od drogi sądowej możliwość zawarcia kosztownej ugody. Cały proceder dzieje się poza sądami, ponieważ ludzie obawiają się procesu oraz nie mają środków na obronę (ale, co trzeba zaznaczyć – jeśli już postanowią wejść na drogę prawną, to często wygrywają). Kiedy do tego typu działań doda się groźbę odcięcia od sieci (co będzie miało miejsce w USA), to tworzy się bardzo niebezpieczny mechanizm pozwalający łamać prawa człowieka w interesie zarządzających prawami.

Podobnie należy rozpatrywać problem selektywnego ograniczania dostępu do treści np. poprzez usuwanie wyników wyszukiwania w Google czy blokowanie konkretnych adresów.

źródło: ETPC (.pdf)

fot. Europejski Trybunał Praw Człowieka, domena publiczna