Na debacie Legalność w Sieci, która odbyła się jako ostatni akcent festiwalu Filmteractive, obok Gabrieli Żółtanieckiej (Legalna Kultura), Piotra Hałasiewicza (chomikuj.pl) i Radka Czajki (Fundacja Nowoczesna Polska) pojawił się również przedstawiciel Centrum Cyfrowego – Kuba Danecki. Dyskusję moderował Kamil Przełęcki z Agory.

Już sam tytuł debaty wzbudził pewne kontrowersje – „Jak rozwiązać problem nieautoryzowanej dystrybucji treści w internecie”, w końcu bardzo mocno sugerował, że problemem nie jest całość obecnego systemu ochrony praw autorskich, a tylko jeden aspekt w jego wnętrzu. Następnie Kamil Przełęcki zapytał uczestników, czy może należy zrobić rozgraniczenie pomiędzy kulturą, a rozrywką – ta pierwsza rozumiana jako materiały finansowane lub współfinansowane przez państwo powinna być dostępna, a ta druga – jako działalność przemysłu i inwestorów powinna podlegać obecnym regulacjom.

Zwrócił na to uwagę Kuba Danecki, który zauważył, że nie można mówić, że chce się dyskutować o głębokiej reformie systemu, a następnie posługiwać się wyrażeniami, które zamykają pole dla debaty. Problem finansowania jest zagadnieniem wtórnym do ograniczeń, które stawia się przed uczestnikami kultury. Zamiast dzielić ją na kolejne podtypy i tworzyć osobne regulacje dla każdego z nich trzeba przyjrzeć się badaniom, które powinny wskazać pewne trendy, na których można się oprzeć w dyskusji. Korzystanie z utartych stereotypów, opieranie decyzji o własne wyobrażenia to ślepe uliczki.

Radek Czajka tłumaczył, że nie można skupiać się w dyskusji na pieniądzach, ponieważ stanowią one tylko zasłonę dymną dla sedna problemu – kontroli nad dziełem. Badania dowodzą, że nie ma korelacji pomiędzy dzieleniem się kulturą, a zarobkami na niej, więc trzeba skupić się raczej na tym, czy chcemy pozwolić twórcom wyrywać dla siebie kawałki wspólnego dobra, żeby mogli zatrzymać je tylko dla siebie. Podkreślił, że kultura to zróżnicowany proces społeczny, a nie tylko produkty, które na ogół utożsamiamy z działaniem zawodowych artystów.

W innym kontekście nawiązał do tego Piotr Hałasiewicz, który powiedział, że nie można traktować monopoli intelektualnych jako czegoś oderwanego od rzeczywistości. Artyści odpowiadają na potrzeby z samego szczytu piramidy Maslowa, ale nie mogą być z tego powodu bezwzględnie faworyzowani. Podał przykład z własnego życia: jego rodzina posiada ziemię, która zostanie przejęta pod budowę gazociągu. Skoro w imię dobra społecznego odbiera się ludziom własność ziemi i akceptuje się to jako konieczność, to czemu takie protesty budzi próba ograniczenia monopolu twórcy, czy posiadacza praw?

Gabriela Żółtaniecka przedstawiła nowe obszary, na których chce rozwijać się akcja Legalna Kultura. Wspomniała, że chociaż na początku fundacja pokazała pazury i próbowała walczyć z nieautoryzowanym dostępem, to obecnie chce po prostu edukować ludzi co do rzeczywistego zakresu praw autorskich i obecnego systemu. Bardzo miłym akcentem jej wypowiedzi było otworzenie się na wolną kulturę – opowiedziała o wydawcy, który postanowił udostępnić książkę w sieci za darmo, następnie uzyskał wyższe, niż oczekiwane zyski, a ilość pobrań przekroczyła jego wyobrażenia o możliwości dystrybucji książki.

Pytania z sali były bardzo zróżnicowane, wiele osób chciało dopytać się o formy i kształt dystrybucji treści w internecie. Zainteresowaniem cieszyły się dane zacytowane z badań dr Philippe Aigrain, które pokazywały, że obieg w sieciach p2p pozwala rozwinąć się artystom niszowym, czy tym z tzw. średniej półki. Ale pojawiły się również głosy krytyczne ze strony twórców, którzy chcieli zachować pełne prawa do swojego dzieła i nie wyobrażali sobie, żeby ktokolwiek mógł dowolnie dokonywać w nich zmian. Kwestia ta podzieliła salę, padło wiele ciekawych opinii pokazujących skomplikowaną sytuację w kręgach filmowców.

Pełna relacja audio i wideo dostępna będzie już wkrótce i zostanie zamieszczona na naszym blogu.

fot. Filmteractive