UPDATE: Wyrok został po raz kolejny odroczony. Piotr Hałasiewicz z chomikuj.pl poinformował nas, że rozstrzygnięcia możemy spodziewać się 13 II 2013.

____________

Wojna pomiędzy wydawcami, a serwisem chomikuj potrwa jeszcze dłużej. Na skutek problemów proceduralnych wyrok, który miał zapaść dzisiaj usłyszymy dopiero za kilka dni, 26 listopada.

Ale o co w rzeczywistości toczą się postępowania w sądzie? Obecnie na linii Polska Izba Książki-chomikuj.pl mamy do czynienia z dwiema sprawami. Pierwsza z nich to oskarżenia wobec PIK o użycie sformułowań sugerujących, że popularny „chomik” to serwis piracki. Druga to pozew zbiorowy wydawców, którzy domagają się zamknięcia serwisu.

Dzisiaj mieliśmy dowiedzieć się, czy Izba będzie musiała przeprosić za użyte przez siebie sformułowanie. Będziemy musieli poczekać, ponieważ Sąd zauważył, że złożone pełnomocnictwo zostało podpisane niezgodnie z reprezentacją PIK uwidocznioną w KRS. Za zwłokę odpowiadają formalności.

Jest to wątek poboczny ogromnego konfliktu, który toczy się pomiędzy podmiotami tradycyjnego modelu dystrybucji treści, a rzeczywistością cyfrową. Ale mimo to decyzja sądu będzie miała zasadnicze znaczenie dla sposobu myślenia o dzieleniu się w sieci. Za, wydawałoby się, czysto semantyczną różnicą stoi fundamentalne zagadnienie – czy polski wymiar sprawiedliwości uznaje, że pośrednik jest odpowiedzialny za działania podejmowane przez użytkowników? To bardzo ważne pytanie, ponieważ listopadowe rozstrzygnięcie może wskazać kierunek, w którym zmierza o wiele poważniejsza sprawa mogąca doprowadzić do zamknięcia serwisu:

Polska Izba Książki domaga się zlikwidowania serwisu, który jej zdaniem przykłada się do strat, jakie ponoszą wydawcy (co ciekawe – nie przeprowadzono żadnych badań. Musi wystarczyć nam przekonanie prezesa PIK, Piotra Marciszuka, że straty są prawdziwe). W lipcu 2012 roku wydawcy zapowiedzieli rozpoczęcie walki w sądzie.

Przedstawiciele chomikuj są spokojni i nie obawiają się o decyzję sądu. Piotr Hałasiewicz podkreślał, że serwis działa w zgodzie z polskim prawem i wypełnia wszystkie nałożone na niego obowiązki.

Chomikuj.pl szanuje prawa autorskie. Robimy wszystko, co w naszej mocy, by zapobiec ich naruszeniom. Działamy w zgodzie z polskim i europejskim prawem oraz gorliwie wypełniamy wszystkie swoje obowiązki.

Po co pozew?

Zastanówmy się nad istotą problemu. Czym jest sporny serwis? Jest to usługa typu filelocker, który pozwala użytkownikom wrzucić część swoich danych na wirtualny dysk, do którego będą mieli dostęp z dowolnego miejsca na świecie. Mogą oni udostępnić zamieszczone przez siebie dane innym osobom, jeśli tylko chcą. Myśląc o tym należy pamiętać, że dzielenie się w kręgu rodziny i osób, z którymi pozostajemy w związku osobistym jest z punktu widzenia polskiego prawa legalne i stanowi część jednej z podstawowych zasad prawa autorskiego, jaką jest dozwolony użytek.

Oczywiście wielu użytkowników nie wprowadza żadnych ograniczeń dostępu do plików, co sprawia, że łamią prawo. Czy w związku z tym całość działalności serwisu można nazwać piractwem internetowym? Czy usługodawca powinien być odpowiedzialny za treści, z których korzystają użytkownicy? Odpowiedź na to pytanie powinna stanowić fundament poniedziałkowej decyzji sądu.

Ale czy zamknięcie chomikuj w rzeczywistości może poprawić sytuację wydawnictw? Żeby odpowiedzieć na to pytanie należy zastanowić się – czy popularna przechowalnia plików stworzyła problem nieautoryzowanej dystrybucji treści, czy stanowi wyłącznie odpowiedź na potrzeby użytkowników? Zamknięcie MegaUpload w grudniu 2011 wyraźnie pokazało, że na miejsce zlikwidowanego giganta natychmiast pojawiają się dziesiątki mniejszych oraz większych przedsięwzięć o podobnym charakterze, które zapełniają powstałą lukę. Opisywane przez nas przypadki usunięcia dokumentacji laptopów Toshiby i uniemożliwienia dostępu do serwisu The Pirate Bay w Wielkiej Brytanii pokazują, że działanie nie ma wpływu na interes podmiotów pozywających, ale cierpią użytkownicy – nowe strony często zawierają szkodliwe oprogramowanie albo natrętne reklamy stron pornograficznych.

Czym w takim razie są pozwy wydawnictw? Są metodą wykorzystywaną do walki przez gigantów starego systemu, którzy próbują za wszelką cenę powstrzymać zmiany, które odbierają im kontrolę nad kolejnymi segmentami rynku. Jak widać na przykładzie procesu o wyrażenie „piracki serwis” jest to w dużej mierze konflikt na poziomie języka i przekonań. Kamil Przełęcki z serwisu Kinoplex opisując dozwolony użytek nazwał go „luką” w prawie, która pozwala na dzielenie się treścią, chociaż w rzeczywistości dozwolony użytek stanowi fundamentalną zasadę prawa autorskiego i żywotnie ważny element funkcjonowania gospodarki. W tym kontekście toczące się w warszawskich sądach sprawy stanowią nie próbę rozwiązania problemów, które pojawiły się wraz ze zmianą modelu dystrybucji, a walkę dwóch światopoglądów.

Zamknięcie serwisu chomikuj nie rozwiąże kłopotów, które tradycyjni wydawcy mają z nowymi modelami obiegu treści. Popularny filelocker nie stanowi źródła problemu, a stanowi jedynie jedną z form odpowiedzi na potrzeby użytkowników nowych technologii. Aby pogodzić interesy wszystkich zaangażowanych stron potrzebne są głębokie, systemowe zmiany restrykcyjnego systemu prawa autorskiego, a nie przepychanki podmiotów gospodarczych wewnątrz istniejącej struktury.