W Polsce ludzie wyszli na ulice w proteście przeciwko ACTA ponieważ mieli za sobą doświadczenia komunizmu – mówił Glynn Moody , na międzynarodowej konferencji IP and the Public Interest in Rio de Janeiro.

Moody opisywał wydarzenia w Polsce jako kluczowy moment zwrotny w walce z ACTA, powołując się na relację Michała „ryśka” Woźniaka.

[dostępna jest również angielska wersja wpisu]

Historia ruchu przeciwko ACTA pokazuje, jak w dzisiejszych czasach możemy demonstrować obywatelskie nieposłuszeństwo. Wszystko zaczyna się w Internecie, gdzie ludzie przekazują sobie informacje oraz solidaryzują się do walki we wspólnej sprawie . Za pośrednictwem Internetu, przesyłając setki tysięcy maili do rządu i do posłów Polacy zmobilizowali rząd do wysłuchania ich racji i zmiany stanowiska w sprawie ACTA. Ważną rolę odegrały przy tym organizacje pozarządowe – częściowo organizując działania, ale przede wszystkim zapewniając odpowiednią wiedzę ekspercką oraz utrzymując relacje z rządem. Ludzie w innych krajach Europy za przykładem Polski zmobilizowali się poprzez serwisy społecznościowe i również wyszli na ulice. Zaczęli bombardować mailami posłów do parlamentu europejskiego, aby ci głosowali przeciwko ACTA. Dzięki Polsce Europa uniknęła ACTA.

Walczący z ACTA i walczący z komunizmem to nie te same osoby

Komentatorzy światowi zauważają, że obok Polski równie aktywne w protestach były inne post-komunistyczne kraje europy środkowo-wschodniej. To nieco „naciągana” teoria. Jesteśmy dumni, że w kontekście ACTA o Polsce pozytywnie mówi się nawet w Brazylii, jednak uważamy, że bezpośrednie zestawianie ruchu anty-ACTA z dziedzictwem „Solidarności” jest nadużyciem. Jest to łatwy do skonstruowania i chwytliwy marketingowo związek, ale autorów tej teorii musimy rozczarować. Leaderzy ruchu anty-ACTA w Polsce nie brali udziału w anty-komunistycznych protestach, nie przeskakiwali przez płoty, nie byli internowani. Całe szczęście. Różnic jest jednak więcej – protesty przeciwko ACTA to przecież także przejaw zmiany natury ruchów społecznych, coraz silniej post-politycznych (czego wyrazem była w wypadku ACTAwistów zasada „no logo”), coraz bardziej ahierarchicznych (brak przywódców, zastąpionych przez węzły sieci kontaktów). Znaczącą rolę w tej zmianie odegrała technologia.

Dużo ważniejsze od odwoływania się do historycznej spuścizny jest wskazanie na splot na początku 2012 szeregu bieżących czynników i wydarzeń – co czyni Woźniak. Warto również wskazywać – czego z kolei Woźniak nie czyni – na anty-rządowy charakter protestów (w dużej mierze inicjowanych przez osoby o prawicowych poglądach).

Ale odrzucenie historycznego uzasadnienia jest ważne przede wszystkim dlatego, że przeszkadza w zrozumieniu, że było to wydarzenie wyjątkowe i całkowicie nowe. Polacy nie odświeżali zachowań wypracowanych w czasach „Solidarności” – tylko wypracowywali zręby ruchu społecznego na miarę XXI wieku. Młodzi ludzie po prostu zgadali się i zorganizowali protesty za pośrednictwem facebook’a. Jeden z organizatorów protestów w Krakowie, Kuba Danecki (23 lata!), obecnie w Centrum Cyfrowym, mówi: “Sam byłem zaskoczony, jak zobaczyłem ile ludzi przyszło na rynek w Krakowie (15 tys.). A my tylko komunikowaliśmy się na Facebooku”.

A wyzwaniem dla nas wszystkich, w Polsce i zagranicą jest zrozumieć, jak sukces polskiego „anty-ACTA” powtórzyć wobec kolejnych zagrożeń dla swobód obywatelskich w świecie cyfrowym.

fot. sidorenko_alexey_a, CC BY NC