Milion Polaków wywiozło za granicę swoje dekodery – to dane Nielsen Audience Measurement. Mogą dzięki temu korzystać z polskiej oferty również za granicą, gdzie wybór kanałów może być inny. Z punktu widzenia prawa autorskiego może być to sytuacja problematyczna – firmy oferujące pakiety kanałów bardzo często uzyskują ograniczone terytorialnie licencje na niektóre typy transmisji, a w związku z tym w regulaminach zawierają specjalne klauzule zabraniające korzystania z dekoderów poza granicami kraju.

Z punktu widzenia konsumenta i jego oczekiwań sytuacja jest jednak o wiele łatwiejsza – poruszając się po otwartym, jednolitym rynku pracy korzystając ze zharmonizowanego rynku wewnętrznego Unii Europejskiej ma prawo spodziewać, że dobra i usługi zakupione w jednym kraju Wspólnoty nie będą ograniczone restrykcjami w innych krajach. Niestety – prawo autorskie jest tą dziedziną, w której próby ujednolicenia regulacji są nieustannie torpedowane, stało się to na przykład podczas prób zharmonizowania działania organizacji zbiorowego zarządzania. Na problem odmiennego traktowania rzeczywistości przez pryzmat prawa autorskiego zwracał uwagę Komisarz Barnier:

(…) jest niedopuszczalne, aby Europejczycy w sieci trafiali na bariery, które w świecie fizycznym rozmontowujemy już od pięćdziesięciu lat. Jako Komisarz ds. Jednolitego Rynku nie mogę tego zaakceptować.

Podróż dekoderów telewizji satelitarnej pokazuje również, że konkurencja pomiędzy nadawcami pojawia się tam, gdzie z punktu widzenia prawa autorskiego nie powinno jej być – w końcu nabywane są terytorialne licencje na nadawanie konkretnych audycji i konkurencja powinna zamykać się w granicach tych licencji. Ale użytkownicy w poszukiwaniu lepiej dopasowanych do swoich potrzeb treści ignorują te ograniczenia.

Ciężko stwierdzić, jak duże znaczenie ma migracja dekoderów i czy wywiera wpływ na lokalnych nadawców, ale warto przypomnieć sobie kawałek historii – nowoczesne serwisy handlujące treściami powstały właśnie dzięki konkurencji ze strony nieformalnego obiegu treści i naśladują jego zachowania. Podstawę sukcesu serwisu iTunes, brak zabezpieczeń plików, zawdzięczamy właśnie temu, że użytkownicy woleli treści oferowane przez programy służące nieautoryzowanej wymianie niż te zakupione, ograniczające ich swobodę. Otwartym pytaniem pozostaje, czy presja „migrujących dekoderów” będzie wystarczająco silna, żeby zreorganizować rynek telewizji satelitarnej.

fot. spanaut, CC BY-NC-SA