Jak informuje rzecznik chomikuj.pl Piotr Hałasiewicz 29.11.2013 Sąd Apelacyjny w Warszawie odrzucił pozew zbiorowy wydawców książek zrzeszonych w Polskiej Izby Książki przeciwko serwisowi chomikuj. Przyczyną były błędy formalne – sąd uznał, że pozew nie nadawał się do rozpatrzenia w trybie pozwu zbiorowego, nie odniósł się jednak do jego sedna i zawartości merytorycznej.

To zła wiadomość. W Polsce istnieje niewiele wyroków dotyczących prawa autorskiego, które mogłyby służyć jako punkty odniesienia przy ocenie pewnych zachowań, zwłaszcza na styku prawa autorskiego i nowych technologii. Zamiast tego istnieje wiele sprzecznych interpretacji i ekspertyz, które w wielu wypadkach raczej zaciemniają niż wyjaśniają sytuację.  Z drugiej strony istnieje wiele fatalnych przykładów, w których sądy (głównie pierwszej instancji) wykazały się oczywistą niekompetencją (np. uznając, że puszczając telewizję w restauracji należy licencjonować muzykę lecącą w reklamach, czy stosując przepisy dotyczące deponowania fizycznych przedmiotów zamiast ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną wobec internetowych pośredników).

Wyroki na wysokim poziomie byłyby bardzo przydatne dla wszystkich zainteresowanych. Tymczasem odrzucenie pozwu może mieć niebezpieczne konsekwencje – wydawcy ponieśli ogromne koszty (przygotowywali pozew półtora roku) i otwartym pozostanie pytanie czy zdecydują się na kolejne, podobne kroki. Jeśli nie – konieczne będą ustalenia pozasystemowe i dogadanie się z serwisem chomikuj (może to być o tyle łatwiejsze, że popularny wirtualny dysk już rozpoczął eksperymenty z autoryzowanym obiegiem w ramach swojej działalności). To niebezpieczne, ponieważ może prowadzić do monopolizacji rynku – największy file-locker działałby na podstawie dwustronnych umów z posiadaczami praw, ale pozostałe serwisy dalej funkcjonowałyby w niejasnej sytuacji, nieustannie zagrożone zamknięciem, nie zawsze legalnym (czego ofiarami padły np. napisy.org czy odsiebie.com).

Negatywnym odpryskiem tej sytuacji jest fakt, że w obliczu niemożności pociągnięcia do odpowiedzialności pośredników posiadacze praw skupiają się na ściganiu zwykłych użytkowników – pomimo deklaracji, że ich celem nie jest karanie „zwykłych Kowalskich”.

W tej sytuacji pomóc może tylko i wyłącznie głęboka reforma, która ustaliłaby jasne reguły dla wszystkich interesariuszy. Jest to tym ważniejsze, że bez klarownego prawa zupełnie stracimy możliwość kontroli tego, co dzieje się w polskim internecie – firmy uciekną za granicę, gdzie nie sięga polska jurysdykcja i będą bez problemów świadczyły usługi na polskim rynku – w końcu dla użytkowników nie ma znaczenia czy serwery, na których znajdują się treści, z których korzystają znajdują się w Warszawie, Moskwie czy Limie. Podobny skutek będzie miało uchwalenie zbyt restrykcyjnego prawa, dlatego ważne jest, żeby w dyskusji o reformie uczestniczyli wszyscy – stary przemysł, nowi pośrednicy i przede wszystkim – użytkownicy.