W ostatnich dniach na naszych listach dyskusyjnych wypłynęły zdjęcia stopek redakcyjnych w książkach, które mają informować użytkowników o ich prawach oraz zakresie prawa autorskiego.

stopkaLK

Czytamy w niej „Książka, którą nabyłeś jest dziełem twórcy i wydawcy. Prosimy, abyś przestrzegał praw, jakie im przysługują. Jej zawartość możesz udostępniać nieodpłatnie osobom bliskim lub osobiście znanym. Ale nie publikuj jej w internecie. Jeśli cytujesz jej fragmenty nie zmieniaj ich treści i koniecznie zaznacz, czyje to dzieło. A kopiując jej część rób to wyłącznie na użytek osobisty.”

Chociaż na pierwszy rzut oka jest to postęp w stosunku do kampanii przeprowadzonych dawniej, w których kłamano, że książek nie można kopiować w ogóle, to w rzeczywistości mamy do czynienia z tekstem, który w podobny sposób nie informuje o faktycznym stanie prawnym.

Można zacząć od końca, gdzie dowiadujemy się, że kopiując fragmenty powinniśmy robić to tylko na własny użytek. Z jednej strony – Legalna Kultura i PIK są czyste, w końcu nie napisali, że kopiowanie całości dla znajomych jest nielegalne, wyłącznie zalecili sposób posługiwania się kopiami fragmentów. W końcu zdanie to nie przedstawia faktycznego stanu prawnego, więc nie zakładając złej woli i chęci okłamania odbiorcy uznaję, że mogła to być tylko przyjacielska, niekompletne rada. W rzeczywistości dozwolony użytek pozwala na kopiowanie całości utworu i dzielenie się nim z rodziną i znajomymi.

Nieprawdziwy jest również zapis o publikacji w internecie – dopóki nie wychodzi ona poza krąg objęty dozwolonym użytkiem (np. poprzez efektywne zahasłowanie dostępu) i nie udziela się szerokich licencji pośrednikom w obrocie treściami w internecie (np. portalom społecznościowym), to można swobodnie korzystać z utworu w ramach dozwolonego użytku również kanałami sieciowymi i publikować treści w internecie nie obawiając się o naruszenie praw.

W skrócie – dobrze, że PIK i Legalna Kultura nie chcą już wprowadzać ludzi w duży błąd, szkoda że dalej robią to na mniejszą skalę.

stopkaLKrev1