Prywatna stacja telewizyjna doprowadziła do usunięcia materiału NASA z serwisu Youtube twierdząc, że posiada prawa do nagrań opłaconych z publicznych pieniędzy.

Serwis Motherboard donosi o incydencie, do którego doszło zaraz po lądowaniu marsjańskiego łazika Curiosity. 13-minutowy film dokumentujący pierwszy kontakt z Czerwoną Planetą został oflagowany oraz zablokowany na skutek automatycznej reakcji na zgłoszenie złamania praw autorskich.

Przedstawiciele Scripps Local News szybko zareagowali i przeprosili za spowodowane zamieszanie, ale nie zmniejsza to skali problemu. Automatyczne mechanizmy blokowania treści przez YouTube sprawiają, że trolle spammujące zgłoszeniami o naruszenie praw autorskich odbierają ludziom możliwość dotarcia do legalnych, naukowych treści.

Sprawa roszczenia sobie praw do filmów NASA została bardzo szybko zakończona, doszło do oficjalnych przeprosin oraz przywrócenia filmów. Ale czy zwykły użytkownik, którego niesłusznie posądzono o złamanie praw miałby tyle samo szczęścia? Niestety, ciężko sobie to wyobrazić. Procedura zawiadamiania o naruszeniach jest bardzo niesymetryczna i sprawia, że tysiące skarg wysyłanych z automatu przez małą korporację medialną są bardziej cenione, niż wiarygodność opłacanej z publicznych pieniędzy NASA.

fot. NASA, domena publiczna