Nie wszystkie ciekawe informacje są na tyle pilne, żeby tworzyć o nich artykuły i bywa, że po prostu nie starczy na nie czasu. Dlatego wzbogacamy bloga o nowe sposoby dostarczania treści! Od czasu do czasu, kiedy ilość otwartych zakładek w przeglądarce przekroczy masę krytyczną, będziemy zamieszczali przegląd ciekawych linków wraz z krótkim opisem. Zapraszamy do lektury!

I) Afery dookoła Kima Dotcoma i MegaUpload zwracają nowozelandzką opinię publiczną przeciwko systemowi praw autorskich. Przeczytaj, dlaczego negatywne komentarze w lokalnych, wyspiarskich dziennikach stanowią ogromny przełom w walce o sprawiedliwe prawo autorskie w serwisie techdirt.

II) Również w serwisie techdirt przeczytacie o makaku, który zaczął sam sobie robić fotografie. Jest to ciekawostka warta wspomnienia sama w sobie, ale sprawa jest tym ciekawsza, że prawa do zdjęć nielegalnie zastrzegła sobie agencja medialna. W związku z tym, że utwory wykonane przez zwierzęta nie podlegają prawom autorskim publikujemy – bez żadnych podpisów, not licencyjnych i innych skomplikowanych oznaczeń autorstwa – prześmieszny autoportret. Do artykułu opisującego zagadnienie traficie klikając na zdjęcie małpiej twarzy.

III) Pisaliśmy już o wytłumaczeniu sędziego Richarda Posnera, który wskazywał, dlaczego nie powinniśmy mówić o kradzieży, kiedy rozmawiamy o prawach autorskich. Tym razem zapraszamy do zapoznania się z opinią, którą wyraził na swoim blogu. Pisze o zbyt szerokim zakresie ochrony patentowej i o tym, że może przez to cierpieć rozwój i konkurencja. W arcyciekawym wpisie (komentarze są również warte przeczytania!) tłumaczy, dlaczego obecny kształt systemu może godzić w to, czego miał chronić.

IV) Jeśli zastanawialiście się w jaki sposób prawo autorskie może ograniczać wolność wypowiedzi – zajrzyjcie do serwisu torrentfreak, który opisuje sprawę, w której zgłoszenie zgodne z procedurą przewidzianą w DMCA doprowadziło do uciszenia adwersarza w dyskusji. Wystarczyło zgłoszenie naruszenia praw do 16 słów, żeby pozbyć się osoby o odmiennej opinii.

V) EFF z ulgą odnotowuje, że amerykańskie sądy z powrotem zabrały się za kilka spraw, które mogły stworzyć groźne precedensy w wojnach patentowych. W Stanach Zjednoczonych podejmuje się próby patentowania coraz to bardziej abstrakcyjnych rzeczy. Jedna z firm chce opatentować pomysł na podawanie leków, który już od dawna powszechnie stosowany jest w medycynie. Więcej szczegółów pod podanym linkiem.