1. Special Report 301, słynna lista piratów publikowana przez USTR, co roku podlega poważnej krytyce za brak obiektywizmu, niezrozumiałe kryteria umieszczania na niej państw (zdarzało się, że było to np. rekomendowanie korzystania z oprogramowania OpenSource!) oraz nierealne warunki stawiane przed tymi, którzy się na niej znaleźli. Serwis ZeroPaid poddał raport z 2012 roku dokładnej analizie. [czytaj na ZeroPaid.com]

2. Trolle patentowe to firmy, które zgłaszają bardzo ogólne wnioski patentowe, które pozwalają grozić pozwami użytkownikom powszechnych technologii. Bardzo często decydują się proponowanie ugód, których koszty są niewiele niższe niż zatrudnienie prawnika i sprawa sądowa – dzięki temu są w stanie zarabiać na sprawach, które na starcie były przegrane. Tym razem celem stali się bezbronni restauratorzy i hotele korzystające z WiFi. Jednak w ich obronie stanęły czołowe firmy produkujące routery. [czytaj w serwisie techdirt.com]

3. Niektóre trolle patentowe sięgają jednak granic absurdu w swoich roszczeniach. Kilka amerykańskich firm domaga się opłat za możliwość… skanowania dokumentów i wysyłania ich e-mailem. [czytaj na EFF.org]

4. Sprawa Aarona Swartza miała być pokazowym i sztandarowym przykładem walki z piractwem i cyberprzestępczością, w opinii wielu polityków mogła wynieść prowadzących ją prokuratorów na wysokie stanowiska. Samobójstwo aktywisty brutalnie zweryfikowało te hipotezy oraz pokazało, że niektóre działania organów ścigania były na granicy prawa lub zupełnie poza nim. Prokurator generalny w USA znalazł się pod silną presją, aby ujawnić szczegóły sprawy i wyjaśnić wszystkie kontrowersje. [czytaj w serwisie techdirt.com]