Większość przypadków walki o ochronę monopoli intelektualnych to nudny opis postępowania sądowego.  Emocje budzą tylko wtedy, kiedy roszczenia są nieodpowiedzialnie wysokie (np. są wyższe niż PKB Ziemi) albo są po prostu niedorzeczne (jak chęć sprzedawania licencji na wysyłanie zeskanowanych dokumentów e-mailem).

Procesy są długie, kosztowne i niewygodne dla wszystkich stron. Dlatego w 1992 roku dwie firmy z sektora lotniczego w USA postanowiły rozwiązać swój spór szybko, honorowo i skutecznie – poprzez siłowanie się na ręce. Zwycięzca miał otrzymać slogan, przegrany wpłacić 5 tysięcy dolarów na cele charytatywne.

Zaczęło się od listu firmy Stevens Aviation do Southwest Airlines:

2 stycznia 1992

Drogi Panie Kelleher,

bardzo podobają nam się Wasze nowe reklamy, które wykorzystują mądry, kreatywny i efektywny motyw „Plane Smart”! Możemy poświadczyć jego skuteczność, ponieważ używamy go już we własnej działalności od długiego czasu. Wiedząc, że Southwest Airlines kocha dobrą zabawę wyzywamy was na pojedynek, w którym rozstrzygnie się, kto może zachować slogan „Plane Smart”. (…)

Do pojedynku doszło w Dallas, po 3-rundowej pełnej humoru (ustawionej) walce pokonany prezes Southwest Airlines na otarcie łez uzyskał pozwolenie na dalsze korzystanie z hasła.

Chociaż firmy doszły do porozumienia jeszcze przed epickim pojedynkiem, to cała historia pokazuje, że odrobina humoru i dystansu do siebie może przynieść wiele dobrego. Obie uzyskały duży rozgłos, zostały przedstawione w dobrym świetle, a sprawą zainteresował się sam prezydent George Bush, który 23 marca 1992 roku wysłał przegranemu list z gratulacjami za podjęcie wyzwania.

źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/Southwest_Airlines#.22Just_Plane_Smart.22

fot. planephotoman, CC BY