Na łamach naszego serwisu staramy się publikować wiele informacji o nowych modelach biznesowych dla twórców, wydawców, producentów i użytkowników – uważamy, że tylko idąc do przodu można otworzyć się na nowe możliwości, które pozwolą w pełni wykorzystać potencjał technologii. Ale szukanie nowych rynków to nie tylko domena postępowych artystów. Nowych metod zarabiania poszukują również firmy zajmujące się zawodowo uzyskiwaniem odszkodowań od użytkowników, nie możemy pominąć nowinek w tej dziedzinie.

Zastraszyć i zaoferować kosztowny ratunek

Żerowanie na sądowych ugodach i odszkodowaniach to bardzo popularny model biznesowy, polega na masowym wysyłaniu zawiadomień do użytkowników, których podejrzewa się o naruszenie praw autorskich razem z propozycją ugody – w zamian za niewielką sumę (w porównaniu do naruszeń – w USA jeden odtwarzacz mp3 może zgodnie z prawem zostać oszacowany na miliony strat) posiadacz praw albo reprezentująca go firma odstąpi od dalszych czynności. Użytkownicy na ogół nie mają środków ani czasu, żeby bronić się w sądzie i ze strachu godzą się na niesprawiedliwe traktowanie. Problem jest na tyle poważny, że został zauważony przez Partię Republikańską i wskazany jako jedna z patologii obecnego systemu.

Proces zbierania pieniędzy jest w dużej mierze zautomatyzowany, ostrzeżenia są rozsyłane przez programy komputerowe. Ale zawsze można go rozwinąć jeszcze bardziej…

…i opatentować.

Firma Digital Rights Corp postanowiła opatentować sposób, w jaki zamierza zbierać pieniądze od użytkowników. Przy pomocy mechanizmów ustawy DMCA zautomatyzuje proces wysyłania zawiadomień zrzucając prawie wszystkie czynności na dostarczyciela usług internetowych. Pozwoli to zminimalizować koszty i zachować pieniądze dla siebie. Co ciekawe – może się okazać, że inne organizacje „antypirackie” będą musiały zmienić sposób postępowania albo płacić Digital Rights Corp za korzystanie z patentu – ich procedury będą go naruszały.

Komentarz

Walka o pieniądze płynące z praw autorskich zaostrza się coraz bardziej – wzrasta ilość żądań usunięcia linków z wyszukiwania google, pojawia się coraz więcej firm zajmujących się profesjonalnie wyłudzaniem odszkodowań. Sprawa jest tym bardziej kontrowersyjna, że pieniądze te bardzo często nie trafiają do artystów – zamiast tego zasilają dalsze działania antypirackie szkodząc zarówno twórcom (poprzez ograniczanie zasięgu ich dzieł), jak i użytkownikom – czasami łamiąc prawa człowieka. Jedynym beneficjentem jest przemysł pozwów. Zresztą uzyskanie pieniędzy w ten sposób jest bardzo łatwe – nie trzeba nic wydawać ani na marketing, ani na tworzenie dzieła. A można uzyskać kwoty wyższe niż za sprzedaż DVD, biletów do kina czy albumów muzycznych (opisywana procedura zakłada opłaty wysokości 10$ i 20$ za naruszenie). W gruncie rzeczy do funkcjonowania systemu pozwów nie jest już potrzebne tworzenie nowych utworów – długi okres obowiązywania praw autorskich sprawia, że do tej pory chroni się dzieła, które powstały jeszcze przed pierwszą wojną światową. Zasoby są nieograniczone i należy tylko czekać na jeszcze nowocześniejsze metody ich eksploatowania.

źródło: torrentfreak

fot. loop_oh, CC BY-ND