Zgodnie z opinią wielu osób prawo autorskie ma stanowić podstawę przychodów twórcy, a jego naruszanie jest największą przeszkodą w zdobyciu pieniędzy i sławy. To tzw. argument Hołdysa.

Ale PSY, autor Gangnam Style, który został gwiazdą internetu ma na ten temat inne zdanie. To m.in. dzięki ignorowaniu naruszeń praw do jego utworu udało mu się uzyskać kultowy status. Wszystkie przeróbki, remiksy, parodie itp., chociaż stanowiły ewidentne złamanie jego monopoli intelektualnych, pozostawiano bez żadnej reakcji – pozwolono ludziom dzielić się, ulepszać i remiksować zwiększając lawinowo popularność twórcy.

I na samej popularności w tym roku zarobił ponad osiem milionów dolarów. Techdirt cytuje dane, z których wynika, że koreański artysta zarobił krocie na występach w reklamach czy programach telewizyjnych.

Don’t notice, don’t care

W ochronie praw autorskich popularny jest restrykcyjny model „notice-and-takedown”, który pozwala blokować treści po zgłoszeniu naruszeń. Konrad Gliściński żywiołowo optuje za wprowadzeniem bardzo ciekawego alternatywnego modelu – „notice-and-don’t-care”. Okazuje się jednak, że w żywotnym interesie artystów leży stworzenie jeszcze jednej procedury i praktyki: „don’t notice, don’t care”.