you-621x349

Szwedzka strona udertertexter.se została najechana przez policję oraz przedstawicieli przemysłu praw autorskich. Serwis oferował tworzone przez fanów szwedzkie tłumaczenia filmów, cała działalność odbywała się niekomercyjnie – strona nie stanowiła źródła dochodu, a tłumacze pracowali w swoim wolnym czasie w ramach hobby.

Administratorzy wydali następujące oświadczenie:

Undertexter.se był obiektem najazdu policji, serwery oraz komputery zostały zatrzymane przez co strona padła. My, pracujący nad stroną nie uznajemy interpretacji dialogów jako czegoś nielegalnego, nie kiedy dzieli się tym za darmo. Henrik Ponten, który stoi za rajdem ma inne zdanie. Sorry Hollywood, zagraliście złą kartą. Nigdy się nie poddamy […] Musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby powstrzymać tych antypiratów.

Rajd pokazuje, do jakich wypaczeń może dojść, kiedy prawa do utworów traktuje się jako wartość wyższą niż same utwory i twórczość. Został skierowany przeciwko najwierniejszym fanom filmów, kreskówek i seriali, którzy za darmo poświęcali własny czas, aby ulepszyć je i znieść barierę językową, na którą natrafiali ludzie nie znający angielskiego oraz innych języków. Za darmo zwiększali oni zasięg filmów, które nie zostały przystosowane do potrzeb szwedzkiego widza.

„Nie przetłumaczyłbyś samochodu […] Tłumaczenie to kradzież, Szwedzki to przestępstwo”

Napisy tworzone przez społeczność miały również inne cechy, które czyniły je atrakcyjnymi dla odbiorców – bardzo często były znacznie lepszej jakości niż te tworzone przez studia i powstawały znacznie szybciej, nawet kilka godzin po premierze.

Ważnym elementem układanki jest również fakt, że tworzone przez fanów napisy są niekompatybilne z treściami, które oficjalnymi kanałami sprzedają wytwórnie – zabezpieczone mechanizmami DRM płyty DVD nie obsługują zewnętrznych napisów, usługi VOD nie pozwalają na zamieszczenie własnego tłumaczenia.

Oznacza to, że pojawia się bezpośrednia konkurencja na jakość pomiędzy materiałami autoryzowanymi i nieautoryzowanymi, użytkownicy wybierają te treści, które bardziej odpowiadają ich wymaganiom i lepiej spełniają ich potrzeby. Przemysł praw autorskich mógłby próbować walczyć o odbiorcę oferując lepsze treści i angażując w swoją działalność najgorętszych fanów, aby na zmianach korzystali wszyscy, ale o wiele łatwiej jest wyeliminować konkurencję przy pomocy policji.

W Polsce miała miejsce podobna sprawa, kiedy w 2007 roku zamknięto portal napisy.org. Po 6 latach sądowych przepychanek prokuratura umorzyła śledztwo

fot. domena publiczna, Emma Marie Andersson