Reżyser „Gry o Tron”, David Petrarca, przyznał, że nieautoryzowany dostęp do tworzonego przez niego serialu w rzeczywistości służy jego przetrwaniu. Podkreślił, że produkcje tego typu pozostają żywe dzięki kulturowemu szumowi, który dookoła nich powstaje. Dodał, że chociaż nie popiera nielegalnego rozpowszechniania treści, to rozumie, że wiele osób chciałoby płacić, ale nie ma jak – nie oferuje im się wygodnych autoryzowanych źródeł.

Zauważył to również producent serialu. Jeden z wiceprezesów HBO powiedział, że

Myślimy, że kluczem do zwalczenia piractwa jest sprawienie, że treści jak „Gra o Tron” będą dostępne na całym świecie w najkrótszym możliwym czasie, […] do tygodnia po premierze w USA

Plany HBO nie obejmują jednak oferty dostępu na wszystkich platformach, będzie on ograniczony do kilku urządzeń (np. przez elektroniczną platformę oglądać go będą mogli tylko niektórzy posiadacze telewizorów Samsung). Chociaż obostrzenia pozostają znaczące, to widać że wytwórnia filmowa powoli zaczyna dostrzegać, że osoby ściągające treści z  nieautoryzowanych źródeł to po prostu klienci, których źle obsłużono i zamiast ich karać – należy próbować wyjść im naprzeciw.

„Gra o Tron” była najczęściej ściąganym serialem 2012 roku. Wynik ten jest m.in. zasługą polityki HBO, która bardzo utrudniała dostęp do treści wymagając od użytkowników wykupienia całego pakietu telewizji kablowej lub satelitarnej.

Przeczytaj również, jak w podobny sposób z nieformalnym obiegiem treści radzi sobie przemysł filmowy w Indiach.