148847254_ed94aec606_b

W Rosji w związku z wprowadzeniem nowego, bardziej restrykcyjnego prawa autorskiego zamknięta została strona LegalSounds, która oferowała możliwość ściągnięcia plików mp3 za ułamek ceny ustalonej przez zachodnie sklepy z muzyką, był to jeden z wielu rosyjskich serwisów oferujących tego typu usługi.

Jej działalność miała miejsce w prawnej próżni – administratorzy strony twierdzili, że działają zgodnie z prawem odprowadzając opłaty licencyjne do organizacji zbiorowego zarządzania ROMS, ale jej status był przedmiotem kontrowersji od momentu powstania. Organizacja nie przejmowała się wypłacaniem twórcom należnych tantiem, a po zmianie przepisów w 2009 roku w ogóle zaprzestała działalności. Pomimo tego serwisy z muzyką dalej funkcjonują powołując się na udzielone przez nią pozwolenia i licencje.

Problem rosyjskiego prawa autorskiego jest traktowany bardzo poważnie przez państwa zachodu, USA zapowiadały wręcz, że brak akcji wobec jednego z internetowych sklepów z muzyką będzie wiązał się z zablokowaniem dołączenia Federacji Rosyjskiej do Światowej Organizacji Handlu.

Zamknięcie LegalSounds pozwala również zwrócić uwagę na inne zagadnienia. Chociaż rosyjskie strony pojawiają się wysoko w wynikach wyszukiwania, przedstawiają się jako w pełni legalne alternatywy np. dla iTunes czy usług streamingowych (zresztą – zgodnie z badaniami Ofcom tylko 1/3 użytkowników potrafi określić, czy treści, z których korzystają są licencjonowane) oraz oferują treści w konkurencyjnej cenie, to wielokrotnie droższe zachodnie portale wciąż stanowią podstawę rozwoju rynku muzycznego i są najszybciej rosnącym segmentem sprzedaży muzyki odpowiedzialnym za odwrócenie tendencji spadkowej obserwowanej od 1999 roku.

Fakt, że nieformalny obieg treści nie stanowi zagrożenia dla legalnych źródeł coraz mocniej przebija się do świadomości (dyrektor generalny Time Warner, właściciela HBO twierdzi wręcz, że jest więcej warty niż wygranie prestiżowej nagrody Emmy), a przykład LegalSounds pokazuje, że nawet usługi, które próbują przedstawiać swoją działalność jako w pełni autoryzowaną nie muszą zagrażać tym zaakceptowanym przez wielkie wytwórnie muzyczne. Stanowią groźną (bo nieprzestrzegającą zasad) konkurencje, ale mogą obsługiwać zupełnie inne rynki, niż te, na które skierowany jest np. iTunes.

Przy okazji widać, jak nieskuteczną będzie walka z serwisami tego typu – mogą one być bezpieczne i działać w zgodzie z lokalnym prawem uzyskując globalny zasięg dzięki sieci. W takiej sytuacji polityka oparta na zakazach i próbach blokowania treści nie będzie skuteczna, a jedyną możliwością jest oferowanie lepszej jakości usług.

fot. Kecko, CC BY-ND

źródło: torrentfreak