Badania profesora Petera DiColi przeprowadzone na grupie 5000 osób rzucają nowe światło na zarobki twórców. Bardzo często mówi się o sprzedaży płyt jako jednej z podstaw zarobków twórców. Ale okazuje się, że kiedy bada się dochody indywidualnych artystów, a nie wytwórni, to nie da się obronić tezy, że sprzedaż płyt ma duże znaczenie dla tworzących muzykę.

Dochody z płyt stanowią wyłącznie 6% średniego dochodu twórców, prawie cztery razy mniej niż pieniądze uzyskane za nauczanie i prawie pięć razy mniej niż dochody za występy na żywo. Znaczące źródło zarobków stanowią również pensje artystów grających w zespołach, orkiestrach itp.

Sytuacja jest bardzo ciekawa, kiedy spojrzymy na strukturę przychodów biorąc pod uwagę zamożność twórcy.

Widzimy, że sprzedaż płyt stanowi podobny procent dochodu dla wszystkich grup, jeśli posegreguje się je ze względu na dochód. 1% najlepiej zarabiających (ponad 330 tys. dolarów rocznie) opiera swoje zarobki na komponowaniu muzyki, a to właśnie ta kategoria najmocniej opiera się na restrykcyjnej ochronie prawa autorskiego.

W prawie każdej z grup, zarówno jeśli weźmiemy pod uwagę typ muzyki, jak i poziom dochodów więcej twórców deklaruje ogólny wzrost, a nie spadek zysków. Ale kiedy to samo pytanie zostanie zastosowane wyłącznie wobec kategorii, które uznaje się za oparte o prawo autorskie: prawie wszyscy deklarują spadek przychodów. Oznacza to, że następuje rzeczywista zmiana sposobu zarabiania przez muzyków: o wiele więcej można uzyskać na koncertach czy poprzez nauczanie niż na tradycyjnych, wypracowanych przez wytwórnie modelach dystrybucji.

Bardzo ciekawe są również odpowiedzi na inne zadane przez badaczy pytania, dominująca większość twórców twierdzi, że na rynku wzrosła konkurencja, ale równocześnie w sposób zasadniczy zwiększyła się ilość kontaktów z innymi twórcami oraz z fanami. Respondenci mieli również poczucie, że dzięki internetowi mogą w końcu mieć wpływ na swoje kariery. I chociaż więcej twórców uznało, że ich twórczość jest mniej warta w kategoriach monetarnych, to równocześnie uważają, że ich dzieła są coraz mocniej oceniane w oparciu o ich wartość artystyczną.

Ci artyści, którzy zgłosili wzrost zarobków na skutek sprzedaży nagrań w internecie uważają, że miało to miejsce dzięki rozpoczęciu dystrybucji plików (ponad 60%) oraz zwiększenia się ilości platform, z których można uzyskać dostęp do treści. 34% twórców uznało, że wzrost ich zarobków miał miejsce na skutek ograniczenia się ilości pośredników.

Komentarz

Badania Petera DiCola pokazują krajobraz odmienny od tego, który przedstawia się podczas debat o twórczości i zarobkach artystów. Okazuje się, że podstawowe statystyki stosowane przez „antypiratów” nie mają przełożenia na rzeczywiste dochody twórców. Nawet, gdyby założyć, że nieformalny obieg treści zmniejsza sprzedaż nagrań, to spadek ten nie będzie odczuwalny dla muzyków – czerpią oni mniej niż 1/10 swojego dochodu z tej gałęzi przemysłu rozrywkowego.

Równocześnie deklarują wzrost przychodów z tych kategorii, które nie są oparte o ochronę praw autorskich, a wyłącznie popularność i prestiż – zarówno nauczanie jak i powodzenie koncertów zależne są od ilości ludzi, którzy zapoznali się z twórczością oraz docenili artystę za jego talent. Dalszemu zwiększaniu tych dochodów może służyć najszersza możliwa dystrybucja treści. Zresztą zauważają to samo twórcy – ponad połowa z nich twierdzi, że wzrost przychodów z poszczególnych kategorii ma miejsce na skutek zwiększenia się ilości platform pozwalających na udostępnianie swoich dzieł.

To dobry moment na przypomnienie argumentu o tym, że bez pieniędzy kultura upadnie. Na ogół jest on stosowany aby podkreślić wagę starego modelu dystrybucji, który dysponuje potężnymi i scentralizowanymi środkami, które rozdziela wedle własnego uznania. Okazuje się jednak, że więcej pieniędzy dla twórców płynie z nowych, demokratycznych modeli dystrybucji, a oni sami twierdzą, że istnieje coraz większa konkurencja oraz ich praca podlega coraz lepszej ocenie ze względu na wartość artystyczną. Z tez tych płynie zupełnie inne przesłanie: kultura może się rozwijać zarówno finansowo jak i merytorycznie dzięki wprowadzeniu nowych zasad, a nie utrzymywaniu starych, które nikogo już nie zadowalają.

fot. tytułowa radiculious, CC BY-NC-ND

wykresy pochodzą z badania, którego autorem jest prof. Peter DiCola