Twórcy serwisu OdSiebie.com, który pozwalał na przechowywanie i dzielenie się plikami zostali uniewinnieni od wszelkich zarzutów przez obie instancje sądu. Sąd uznał, że nie można mówić o paserstwie programów komputerowych przez portal, który pozwala użytkownikom dzielić się plikami. Zgodnie z prawem (ustawą o świadczeniu usług drogą elektroniczną) pośrednicy tego typu są wyłączeni z odpowiedzialności za zamieszczane treści, jeśli nie dokonują wyboru wrzucanych plików oraz usuwają treści, co do których otrzymają informację, że naruszają one czyjeś prawa.

Sprawa ma jednak wiele wątków, z których najbardziej oburzającym jest zachowanie organizacji zbiorowego zarządzania, które były inicjatorem całego wydarzenia. Zaraz po zamknięciu strony ogłosiły one sukces w walce z nieautoryzowanym obiegiem treści, wręczyły Policji nagrody, a następnie de facto zrezygnowały z uczestniczenia w procesie, chociaż były oskarżycielami posiłkowymi.

Sędzia w wyroku nie pozostawił suchej nitki na zarzutach wskazując na błędy i uchybienia od samego początku sprawy – już e-mail ze zgłoszeniem prośby o usunięcie treści naruszających prawo, który miał stanowić podstawę wszczęcia procesu zawierał bezprawne żądania. Wskazał również, że administratorzy portalu sumiennie wywiązywali się z usuwania wszystkich treści, które naruszały prawa autorskie, co do których zgłoszono prawidłowe pisma o naruszeniu praw. Równocześnie zwrócono uwagę, że w pewnym momencie to ZPAV po prostu przestał wysyłać prawidłowe zgłoszenia, ponieważ zajmowało to za dużo czasu.

Zapoznaj się z dokładnym komentarzem Rafała Ciska oraz relacją z przebiegu procesu na portalu nowemedia.org.pl oraz z komentarzem Dziennika Internautów

Komentarz

Jest to drugi głośny wyrok nawiązujący do problemu odpowiedzialności pośredników za treści, które zamieszczają użytkownicy. Kilka dni temu miał miejsce wyrok, w którym sędzia w sądzie pierwszej instancji uznał, że serwis chomikuj.pl można nazywać „pirackim”, ponieważ nie dotyczy go ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

W całej sprawie niepokoi jednak inna kwestia – nieprawidłowe i bezpodstawne zgłoszenie dotyczące naruszenia prawa autorskiego doprowadziło do upadku świetnie prosperującego serwisu (zaraz przed zamknięciem wyceniany był na kilkanaście milionów złotych). Organizacje zbiorowego zarządzania bezpodstawnie napuściły (w kontekście wyroku ciężko użyć innego słowa) na legalnie działającą firmę policję i prokuraturę, a następnie wręczyły organom ścigania nagrody („złote blachy”) za skuteczną walkę z naruszeniami prawa autorskiego – te same organizacje unikały natomiast zaangażowania w proces jako taki tłumacząc to brakiem czasu (co oznacza – chęcią zaoszczędzenia pieniędzy). To bardzo niebezpieczny proceder – przerzucanie kosztów postępowania i ochrony praw z podmiotów uprawnionych na państwo. Jest on tym bardziej karygodny, że to organizacje zbiorowego zarządzania zostały powołane właśnie w celu dbania o przestrzeganie prawa autorskiego i uzyskują na ten cel ogromne środki od twórców (potrącenia od tantiem) oraz wszystkich obywateli (poprzez opłaty reprograficzne). Przy okazji doszło do wykończenia legalnie działającego przedsiębiorstwa oraz do podważenia wiary obywateli w bezstronność prokuratury i policji, które z radością przyjmowały nagrody od organizacji, które działały na granicy prawa.