We wczorajszym  „Dzienniku Gazecie Prawnej” ukazał się tekst „Czy można będzie kserować całe książki, nawet w bibliotekach?” (w wersji drukowanej, „Studenci do książek! Nauka później, najpierw kopiowanie”), dotyczący naszej kampanii o kserowaniu i dozwolonym użytku. Tekst zawiera krytyczne wypowiedzi na temat naszej kampanii – w tym oskarżenie o nawoływanie do łamania prawa – wyrażane przez wydawców: przedstawicieli Polskiej Izby Książki oraz organizacji Polska Książka. Jednocześnie na stronie PIK można znaleźć krótką notkę o naszej akcji:

„Centrum Cyfrowe propaguje na dużą skalę niewłaściwą interpretację prawa autorskiego. Propagowana teza, że w ramach dozwolonego użytku osobistego można kopiować bez ograniczeń jest – bez podkreślenia, że dotyczy to nabytego egzemplarza – według naszych wstępnych ustaleń – nawoływaniem do łamania prawa. PIK podejmuje stosowne kroki w tej sprawie.”

Na stronie Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich opublikowano również stanowisko PIK w bardziej rozbudowanej wersji. Brak w nim zarzutu o nawoływaniu  do łamania prawa – pojawia się natomiast zaskakujące stwierdzenie, że naszą akcją możemy naruszać zasady konkurencji rynkowej.

Naszym zdaniem stwierdzenie, że akcja zachęca do łamania prawa jest rażącym nadużyciem. Założyciele Centrum Cyfrowego od lat – poprzez projekt Creative Commons Polska – popularyzują wiedzę dotyczącą prawa autorskiego oraz legalne sposoby dzielenia się twórczością. Od roku, uczestnicząc w procesie reformy prawa autorskiego postulowaliśmy jego zmianę – ale nigdy jego łamanie. Nie jest też prawdą, że głosimy tezę o możliwości kopiowania bez ograniczeń. W ramach akcji o kserowaniu precyzyjnie określiliśmy granice dozwolonego użytku i wskazaliśmy, które działania nie są już dopuszczalne. Informujemy wyraźnie, że nie wolno rozpowszechniać skserowanych treści poza kręgiem bliskich i znajomych (objętych dozwolonym użytkiem osobistym) ani też dla celów handlowych. Trudno doszukać się tutaj „nawoływania do łamania prawa”.

Celem naszej akcji jest zwrócenie uwagi na pozytywne aspekty prawa autorskiego, zwiększenie szacunku do prawa i zniwelowanie nieuzasadnionych obaw użytkowników. Podstawowym celem akcji jest poinformowanie użytkowników o zakresie przysługującego im dozwolonego użytku. Kwestia ta była dotychczas pomijana przez kampanie skupiające się na edukowaniu o zagrożeniach czy prewencji naruszeń prawa. Nie rozumiemy, dlaczego wydawców tak oburza informowanie użytkowników treści, że w świetle prawa mają określoną swobodę korzystania z treści. Działania informacyjne – takie jak nasza akcja – wydają nam się szczególnie ważne w kontekście not informacyjnych publikowanych przez wielu wydawców, które dezinformują co do zakresu praw użytkowników – sugerując, że wszelkie kopiowanie bez zgody wydawcy jest nielegalne (podobne zapisy w odniesieniu do płyt DVD zostały uznane za klauzule abuzywne przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów). W tym kontekście z uznaniem przyjmujemy nową inicjatywę Polskiej Izby Książki dotyczącą informowania o dozwolonym użytku w publikacjach członków Izby (wspomniany w artykule DGP „inprint”).

Nasza akcja jest wynikiem badań prowadzonych przez Centrum Cyfrowe na temat świadomości prawa autorskiego w społeczeństwie (realizowanych z grantu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego). Wynika z nich, że badani nie mają żadnej wiedzy na temat dozwolonego użytku utworów tak prywatnego, jak i publicznego . Świadomość prawna dotycząca prawa autorskiego sprowadza się do strachu przed odpowiedzialnością za naruszenia praw autorskich i ściganiem karnym. Do tego ludzie uważają za nielegalne czyny, które bezspornie mieszczą się w granicach dozwolonego użytku. Dlatego tak ważne wydaje nam się informowanie ludzi o przysługujących im prawach oraz działaniach, które mogą podejmować legalnie, w granicach prawa.

Informując o zakresie dozwolonego użytku w odniesieniu do kserowania uwzględniamy art. 35 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, opisywane przez nas działania naszym zdaniem spełniają trójstopniowy test zawarty w tym artykule. Jednocześnie popieramy opinię prof. Ryszarda Markiewicza, że artykuł ten powinien zostać usunięty z ustawy. Podobnie nie zgadzamy się z przedstawioną przez PIK interpretacją, że trzeba książkę nabyć, by móc ją skserować. Stoimy na stanowisku, że prawo zezwala na kserowanie także tytułów wypożyczonych (na przykład z biblioteki lub osób pozostających w kręgu bliskich i znajomych). Zresztą w przypadku kserowania mamy praktycznie w każdym przypadku do czynienia z legalną kopią. Nasza kampania nie jest też nawoływaniem do kserowania całych książek, informuje jedynie, że użytkownicy mają takie prawo. W przypadku książek dostępnych na rynku ich kserowanie w całości jest ze względu na koszty mało racjonalne.

W dyskusji o naszej akcji pragniemy też zwrócić uwagę na kwestię utworów niedostępnych już na rynku – a taki charakter ma wiele książek kopiowanych przez studentów i pracowników akademickich.  W takim wypadku nie można mówić o jakiejkolwiek formie szkodzenia obiegowi rynkowemu – a kserowanie jest właściwie jedynym sposobem dotarcia do trudno dostępnej wiedzy. Podkreślamy też jeszcze raz, że w każdym wypadku kserowania pobierane opłaty reprograficzne stanowią rekompensatę dla posiadaczy praw.

Odnosimy wrażenie, że kwestia dozwolonego użytku często jest traktowana jako temat, który najlepiej jest przemilczeć – tylko tak potrafimy zrozumieć gwałtowną reakcję na naszą akcję. Edukowanie odnośnie zakresu praw użytkowników wydaje nam się niezbędne. Pozostajemy otwarci na dyskusję, jak najlepiej prowadzić tego rodzaju działania. Liczymy też, że mimo odmiennych interpretacji prawnych uda się ustalić zakres działań, które bezsprzecznie podpadają pod dozwolony użytek.