2978128573_abea9ac612_b

Europejski Urząd Patentowy oraz Urząd ds. Harmonizacji Rynku Wewnętrznego opublikowały raport, w którym podkreśla się wagę monopoli intelektualnych w życiu gospodarczym oraz społecznym Unii Europejskiej. Przeczytamy w nim, że 39% życia gospodarczego Unii opiera się o przemysł zależny od własności intelektualnej.

Dane wyglądają bardzo poważnie, ale wraz z głębszą analizą pojawiają się wątpliwości co do ich rzetelności. Okazuje się, że zastosowano te same zasady, co w szeroko krytykowanym raporcie amerykańskiego USPTO – do gałęzi zależnych od monopoli intelektualnych wrzucono między innymi sprzedaż detaliczną odzieży, biżuterii, produkcję krasnali ogrodowych, zawiasów i artykułów higienicznych, działania PR-owe czy aktywność bibliotek oraz archiwów.

Tak szeroki „koszyk” sprawia, że ciężko brać wyniki tego typu na serio. O ile w sklepach z odzieżą z pewnością sprzedaje się artykuły podlegające ochronie znaków towarowych, a w bibliotekach na pewno znajdują się objęte prawem autorskim książki, to ciężko argumentować, że bez monopoli intelektualnych ludzie przestaliby kupować spodnie, a archiwa by upadły. Przykład bibliotek czy archiwów jest tym bardziej karkołomny, że działają one pomimo, a nie dzięki ochronie praw na dobrach niematerialnych, w ramach ograniczeń i wyjątków, i są nieustannie zagrożone przez próby zaostrzenia przepisów.

Nikt nie przeczy, że wiele miejsc pracy może zależeć np. od patentów, ale swoboda, z jaką dobierano liczby uderza przy pierwszym zapoznaniu się z tabelkami raportu. Wskazuje się w nim, że od patentów zależą 22 miliony miejsc pracy w UE. Spośród 20 najbardziej zależnych od patentów sektorów aż 16 zajmuje się produkcją dóbr (np. ręcznych narzędzi elektrycznych lub sprzętu AGD), jeden wydobyciem gazu naturalnego, jeden zarządzaniem patentami, a tylko dwa to rzeczywista działalność badawcza, w której zatrudnienie znajduje niecałe 450 tysięcy ludzi, mniej niż 2% miejsc pracy, które mają zależeć od patentów.

przeczytaj: analiza na KEI online

fot. Felix O, CC BY SA