MKiDN w serwisie „Prawo autorskie i medialne” opublikowało niedawno treść listu Ministrów Kultury państw członkowskich UE do Komisarzy Kroes, Vassiliou i Barnier, dotyczący „przyszłości prawa autorskiego w środowisku cyfrowym oraz jego wpływu na polityki kulturalne”. List został upubliczniony z dużym opóźnieniem – został wysłany 28 listopada 2012 roku. Data jest istotna. Kilka dni później odbyło się spotkanie Komisji dotyczące reformy prawa autorskiego i gospodarki cyfrowej (na którym podjęto decyzję o rozpoczęciu reform prawa autorskiego – pisaliśmy o tym tutaj).

List Ministrów zaskakuje jednostronnym spojrzeniem na kwestię reformy praw autorskich – Ministrowie zwracają wyłącznie uwagę na tworzenie utworów oraz prawa twórców, stwierdzając, że „prawa własności intelektualnej muszą być zaprojektowane tak, by gwarantować wynagrodzenia twórcom”. W dalszej części Ministrowie przestrzegają przed „systemowym przedkładaniem interesów dystrybutorów i konsumentów utworów nad interesy twórców”. To punkt widzenia bliski polskiemu MKiDN – Minister Zdrojewski stwierdził na jesieni w wywiadzie radiowym, że „MKiDN to adres, w którym muszą się mieścić przede wszystkim interesy twórców”.

Rozumiemy przyświecające Ministrom założenie, o podstawowym znaczeniu tworzenia treści kultury, jako zadania polityki kulturalnej. Zgadzamy się, że twórcy są kulturze niezbędni, a stworzenie odpowiednich warunków dla twórczości jest jednym z kluczowych elementów polityki kulturowej. Ale równie istotne w naszej opinii jest zapewnienie dostępnosci wytworzonych treści, ich wykorzystania i ponownego wykorzystania – traktowanych jako procesy równie istotne dla witalności kultury. Uznanie tego prowadzi do przyjęcia dużo bardziej zrównoważonego spojrzenia na prawo autorskie, jako mechanizm wymagający wyważenia interesów różnych stron. Wymaga więc w szczególności uznania praw użytkowników, uczestników kultury (którzy także mogą być twórcami).

Ministrowie słusznie ostrzegają przed faworyzowaniem dużych graczy na rynku kultury, przede wszystkim dystrybutorów – potrzebujemy regulacji, które na przykład uchronią nas przed monopolizacją dystrybucji kultury w środowisku cyfrowym. Jednak rysując w tym celu opozycję między prawami twórców, o których się troszczą, oraz komercyjnymi interesami dystrybutorów, pomijają dwie kluczowe grupy.

To po pierwsze użytkownicy (nazywani przez Ministrów konsumentami – choć w rzeczywistości korzystają z treści nie tylko za pośrednictwem rynku). Rolą polityki kulturowej musi być również zagwarantowanie im dostępu do treści i wsparcia ich zainteresowania europejskimi zasobami. Drugą grupą są publiczne instytucje kultury i dziedzictwa, które w imię misji publicznej także zajmują się dystrybucją treści. Jedno z najbardziej zaskakujących stwierdzeń w liście sugeruje, że bez wzmocnienia kontroli prawnoautorskiej grozi nam zaprzepaszczenie europejskiego dziedzictwa kulturowego. Tymczasem istnieje wiele przykładów (dokumentowanych m.in. przez Stowarzyszenie Communia, czy zrzeszającą publiczne instytucje kultury organizację Information Sans Frontiers) tego, że prawo autorskie w obecnym kształcie jest barierą dla wykorzystania europejskiego dziedzictwa.

Jeśli będziemy się troszczyć wyłącznie o prawa twórców, grozi nam zmarginalizowanie praw użytkowników oraz potrzeb instytucji działających w interesie publicznym. Jednostronne spojrzenie na rolę prawa autorskiego grozi też tworzeniem regulacji strzegącej własności intelektualnej kosztem praw obywatelskich – to lekcja, której nauczyła nas ACTA. Protesty przeciwko ACTA dały początek pierwszej debacie publicznej, w której rząd dyskutował ze społeczeństwem o dostępie do treści w Internecie i w – konsekwencji – o prawie autorskim. Wydawało się, że doszło wówczas do zbliżenia stanowisk organizacji reprezentujących obywateli i twórców. Tymczasem, jak czytamy w liście, stanowiska te są nadal diametralnie odmienne.

Niektórzy komentatorzy podnoszą, że kwestia prawa autorskiego polaryzuje administrację publiczną na ośrodki wspierające z jednej strony twórców, a z drugiej dystrybutorów. Taka polaryzacja wydaje nam się niezmiernie szkodliwa, wierzymy też, że jest możliwe podejście zrównoważone i godzące różne interesy. Jego przykładem może być stanowisko Komisji przyjęte 4 grudnia 2012, w kilka dni po liście Ministrów – jakże inne w swoim tonie:

„The Commission will therefore work for a modern copyright framework that guarantees effective recognition and remuneration of rights holders in order to provide sustainable incentives for creativity, cultural diversity and innovation; opens up greater access and a wider choice of legal offers to end users; allows new business models to emerge; and contributes to combating illegal offers and piracy.”

Na koniec pragniemy podkreślić jeden fakt: precyzyjnie rzecz nazywając, jest to list „niektórych unijnych Ministrów Kultury” – podpisało go jedynie dwunastu Ministrów. Można więc mieć nadzieje, że znacząca większość urzędników kierujących resortami kultury państw członkowskich nie podziela tego jednostronnego punktu widzenia na politykę kulturową.

*

Na marginesie, pragniemy zwrócić uwagę na fakt nieprecyzyjnego tłumaczenia oryginalnego listu (porównywaliśmy wersje polską i angielską) – które w kluczowych kwestiach pozwala zupełnie inaczej interpretować słowa Ministrów: „[…] creation of cultural works in Europe needs to be recognised as a major issue” (tworzenie dzieł kultury w Europie musi zostać uznane za znaczącą kwestię) zostaje przetłumaczone jako „Tworzenie dzieł kultury w Europie musi zostać bardziej niż kiedykolwiek uznane za najważniejsze wyzwanie”. To tylko jeden z przykładów, które można by mnożyć.

Prawo kultury opublikowało obszerny komentarz listu autorstwa Pawła Stankiewicza.