Walka z nieautoryzowanym obiegiem treści przybiera różne formy – od pozwów, kar więzienia i długich sądowych procesów przez technologiczne zabezpieczenia (DRM) po te całkiem zabawne, robione z pomysłem i (w pewien sposób) szacunkiem dla użytkowników.

Johan Kaos, reżyser norweskiego filmu „Pornopung” (co można przetłumaczyć z norweskiego jako „ogolone jaja”) uznał, że skoro jego film i tak trafi na portale torrentowe, to równie dobrze może sam zamieścić na nich swoją produkcję. Ale żeby utrudnić życie odbiorcom nieautoryzowanych treści postanowił zmodyfikować plik. Po 10 minutach normalnego odtwarzania film urywa się, a w kadrze pojawia się siedzący na toalecie mówiący do siebie twórca. Po chwili obraz zmienia się i przez 80 minut można oglądać jego ogolone przyrodzenie.

Kaos podkreśla jednak, że nie ma nic przeciwko społeczności, która dzieli się jego filmem

Pod żadnym pozorem nie żywię urazy do ludzi, którzy ściągnęli mój film. To po prostu komplement i znak, że ludzie chcą go oglądać. Chociaż jasne, wolałbym, żeby zobaczyli go w kinach, bo z perspektywy reżysera daje to większy związek z filmem oraz pozwala użytkownikom na najlepsze doświadczenia.

Reżyser podkreśla, że reakcje na jego żart były pozytywne, a ludzie pisali do niego, że dostarczył im wiele radości. Jego przykład pokazuje, że rozmowa z użytkownikami może przynieść twórcom wymierne korzyści, znacznie większe niż demonizowanie ich zachowań. Nawet walcząc z obiegiem treści, który uważa się za niekorzystny dla siebie można zachować do sprawy dystans, aby nie tworzyć z największych fanów wrogów.

Szansa, że niszowa norweska produkcja zostanie opisana przez blogi i serwisy na całym świecie jest niewielka, ale pogodzenie się z nieformalnym obiegiem treści i wyciągnięcie do użytkowników ręki (chociaż po obejrzeniu filmu staje się oczywiste, że akurat ręka wyciągana jest tylko metaforycznie) spowodowało natychmiastowe echo w sieci. Pokazuje to, że nieformalny obieg treści może być świetnym kanałem promocji, ale również dyskusji z fanami, o ile zrozumie się, że po drugiej stronie zasiadają nie źli piraci, a zwykli ludzie szukający dostępu do kultury.

źródło: torrentfreak