415472405_85d2614574_b

W Japonii spadają dochody ze sprzedaży muzyki odkąd jesienią 2012 roku wprowadzono prawo, które przewiduję karę dwóch lat więzienia za ściąganie plików z nieautoryzowanych źródeł.

Porównanie sprzedaży pierwszych ośmiu miesięcy 2012 roku (przed wprowadzeniem nowych regulacji) z pierwszymi ośmioma miesiącami 2013 pokazuje 7% spadek sprzedaży płyt CD, a sprzedaż muzyki cyfrowej spadła o 24% od momentu wprowadzenia prawa.

Za to żniwa zbierają wypożyczalnie płyt z muzyką, które odnotowały 50% wzrost dochodów, nie przekłada się on jednak na wzrost sprzedaży albumów (ani fizycznych, ani cyfrowych). Andy z portalu torrentfreak wskazuje na bardzo ciekawą zależność – w tym samym czasie, w którym rośnie ilość wypożyczeń, sprzedaż cyfrowych singli spadła o 34%. Wygląda na to, że obawiając się kar za ściąganie muzyki z sieci ludzie szybko przystosowali się do nowej sytuacji i znaleźli nowe formy nieformalnego obiegu treści – wypożyczają płyty po to, żeby skopiować z nich kawałki na swoje komputery.

Doświadczenia Japonii pokazują bardzo ważną zależność – chociaż przy pomocy drakońskiego prawa można ograniczyć nieformalny obieg treści, to nie płynie z tego nic dobrego dla przemysłu oraz twórców – wraz ze zmniejszaniem dostępu do dóbr kultury spadają ich dochody. Zaostrzanie kar sprawia również, że całe gałęzie gospodarki związane z muzyką zostają głęboko w tyle za konkurencją z innych krajów. Na całym świecie sprzedaż cyfrowa zastępuję fizyczną notując co roku kilku-kilkunastoprocentowy wzrost, a PwC szacuje, że w 2017 w USA roku sprzedaż cyfrowa będzie warta ponad 3 razy więcej niż fizyczna.

W tym samym czasie w Japonii rynek się kurczy, autoryzowane ściągnięcia spadają o jedną czwartą, a najszybciej rosnącą gałęzią przemysłu muzycznego jest wypożyczanie egzemplarzy.

Nie jest to nic niespodziewanego – badania pokazują, że miażdżąca większość użytkowników internetu nie jest w stanie odróżnić treści licencjonowanych od nielicencjonowanych i ciężko się im dziwić – na ogół nie ma żadnej realnej możliwości, aby to sprawdzić, a użytkownicy mogą dokonywać naruszeń nawet z dobrej woli, przekonani, że korzystają z autoryzowanych źródeł. W sytuacji niepewności prawnej i potencjalnych poważnych konsekwencji lepiej w ogóle zrezygnować z jakiegokolwiek ściągania, co odbija się negatywnie na całym przemyśle.

fot. Herry LawfordCC BY

źródło: torrentfreak