Prezentacja KINO.010

Na stronie e-polskiekino.pl można znaleźć ciekawe badania przeprowadzone przez ARC Rynek i Opinia oraz TOMO Interactive, które mogą powiedzieć wiele o rynku dystrybucji filmów w Polsce. Opisują preferencje użytkowników sieci oraz kinowej widowni i pokazują, że istnieje ogromna potrzeba wygodnej, cyfrowej dystrybucji, a w sytuacji braku autoryzowanych alternatyw przestrzeń tę zajmują pośrednicy, którzy nie dzielą się zyskami z twórcami.

Badanie przeprowadzono w sieci na grupie 3 tys. osób oraz w formie ankiet pośród 1,5 tys. osób oczekujących na lub wychodzących z seansu, dotyczy możliwości pobrania kinowych premier z sieci równolegle do ich wyświetlania w kinach.

Badacze prócz zbierania danych (wybrane i podane niżej) przeprowadzili pogłębione wywiady pytając ludzi o ich preferencje i motywacje. Obserwacje potwierdzają stereotypy dotyczące oglądania filmów – do kina ze znajomymi chodzi się na wielkie produkcje, a w samotności na ambitne projekcje do kin studyjnych. Ludzie z małych miejscowości chodzą do kina przy okazji odwiedzania większych miast, rodzinnych wizyt czy zakupów. Wyjście do kina to nie tylko oglądanie filmów, ale pewien rytuał i sposób na spędzenie wolnego czasu inaczej, niż w domu przed komputerem i telewizorem. Rodzice małych dzieci nie chodzą do kina, ale mają relatywnie dużo czasu na oglądanie filmów w domu. Nic nowego, ale warto podkreślać to za każdym razem, kiedy rozmawia się o dystrybucji filmów w sieci. Zwłaszcza, jeśli badani deklarowali, że filmy w sieci powinny być tańsze od tych w kinie, bo nie zapewniają równie dużej jakości wrażeń i niezależnie od oferty w sieci i tak w większości wypadków stawiają wielki ekran ponad laptopa czy telewizor.

Wybrane dane i wnioski z raportu:

Większość respondentów uważa, że bilety do kina są za drogie, zarówno pośród internautów (niecałe 80%), jak i widowni (niecałe 70%), a całość kosztów wyjścia (wraz z dojazdami, zakupami w bufecie itp.) sięga 60zł.

Dojazd do kina stanowi większy problem niż codzienna komunikacja dla 20% respondentów, ale na wsiach oddalonych od miast, czy w miastach do 50 tys. mieszkańców jest to problem dla 35-48% widowni.

Ilość wyjść do kina w przeciągu ostatnich 30 dni w dużej mierze pokrywa się z deklarowanymi maksymalnymi możliwościami – ludzie wykorzystują swój „kinowy potencjał” i nie ma wiele miejsca na zwiększenie częstotliwości wizyt.

Prawie 40% kinowej widowni ściąga filmy z sieci, a prawie 80% ściągnięć ma miejsce z nieautoryzowanych źródeł, przede wszystkim torrentów. Równocześnie 57% użytkowników wirtualnego dysku chomikuj.pl oraz 31% użytkowników torrentów zapłaciło za możliwość pobrania pliku.

38,7% osób ściągających filmy z sieci nie jest w stanie ocenić, czy źródło jest licencjonowane czy nie, 9% osób w ogóle nie zadaje sobie tego pytania. 28,4% respondentów uważa, że pobierają pliki z legalnego źródła, a 38,7% z nich zapłaciło za pobranie, w przypadku 23,9% ludzi, którzy uważają, że pobrali zamieszczony nielegalnie plik zapłaciło za niego tylko 16,1%. Spośród osób, które uważają, że korzystają z autoryzowanych treści 34,1% korzysta z chomikuj, a 23,6% z torrentów. Na podstawie tych danych nie można wyciągać daleko idących wniosków, ale w badaniu wyniki dotyczą głównie nowości, które pojawiają się w kinach – szansa, że zostały legalnie rozpowszechnione na filelockerach i torrentach jest bardzo mała. Prawdopodobnie przekonanie o „legalności” wynika z myślenia „płacę = ściągam z autoryzowanego źródła”.

Pośród internautów, którzy nie chodzą do kina połowa stwierdziła, że nie robi tego ze względu na ceny. Jednak 37% osób zwraca uwagę, że kina nie spełniają ich potrzeb w zakresie repertuaru, a 20% ankietowanych ma problemy z dotarciem do kina.

pisf1

 

87,9% osób ściągających filmu podkreśla, że robi to ponieważ pozwala to na wygodny dostęp w wybranym przez siebie momencie, 81% wskazuje na niższe koszty, a 67,4% ceni sobie możliwość obejrzenia nowości niedostępnych na polskim rynku. Aż 28,7% respondentów wskazuje, że tylko w sieci można zobaczyć artystyczne produkcje.

Z twierdzeniem, że ściąganie powoduje spadek ilości produkcji filmowych nie zgadza się 63% ankietowanych. Za nieetyczne uważa je 30% (przeciwnego zdania jest 36% respondentów). Większość ankietowanych uważa, że pobieranie filmów z internetu nie jest powodem zamykania kin oraz niskich zarobków twórców.

Chęć korzystania z serwisu z nowościami kinowymi wyraziło ponad 73% ankietowanych w sieci i 58% spośród widowni kina. Ci spośród widzów, którzy nie byli zainteresowani usługą wskazywali, że seans w kinie to zupełnie inna jakość niż oglądanie czegokolwiek na komputerze i nie chcą z tej jakości rezygnować.

Spośród zainteresowanych taką usługą 61% osób zapłaciłoby 5zł za film, 42,7% 10zł, a tylko 16,3% – 15zł.

3/4 ankietowanych korzystałoby z usługi częściej niż kilka razy w miesiącu, podobna ilość osób przeznaczyłaby na nią więcej niż 20zł na miesiąc, w tym 20% – więcej niż 50zł.

Dostępność filmu w sieci nie wiąże się z rezygnacją z oferty kina – gdyby pobranie filmu kosztowało 5zł, to ofertę kinową wciąż preferowałoby 57,8% ankietowanych, a gdyby koszt wzrósł do 10zł, to kino stanowiłoby podstawowy wybór dla 72,7% przebadanej kinowej widowni. 74,1% deklaruje, że pomimo istnienia wygodnej internetowej usługi częstotliwość ich wizyt w kinie nie zmniejszyłaby się.

Badanie pokazuje, że w wypadku wprowadzenia nowych usług dystrybucji nowości w sieci zainteresowanie polskimi hitami wzrosłoby z 24% widzów do 64%, podobne liczby dotyczą produkcji zagranicznych.

 

Komentarz

Badanie przeprowadzone zostało, aby określić zwyczaje i potrzeby odbiorców w związku z wprowadzeniem nowych modeli dystrybucji filmów w sieci. Wyniki potwierdzają, że obecny cykl wydawniczy nie jest w stanie spełnić wymagań użytkowników – zmusza ich do podejmowania niewygodnych działań, ale przede wszystkim opiera się na błędnym założeniu, że nowe technologie stanowią zagrożenie dla produkcji i dystrybucji. To zresztą błędne koło – producenci nie zaspokajają potrzeb użytkowników, więc ci znajdują nielicencjonowane alternatywne źródła treści, które mogą konkurować z kinami i premierami na DVD. To rodzi obawę, że sieć podgryza kina, co jeszcze bardziej do niej zniechęca i oddala wprowadzenie nowych usług. Tymczasem cyfrowa dystrybucja na rynku muzyki pokazuje, że wprowadzenie wygodnej usługi w sieci powoduje drastyczne ograniczenie nieautoryzowanych źródeł i wzrost dochodów przemysłu. Rynek filmowy ma jeszcze mniej powodów do obaw – w końcu kinowi bywalcy wyraźnie podkreślali, że wielki ekran przyciąga ich nie z powodu samego filmu, a atmosfery, która powstaje dookoła niego.

Świetnie podsumowuje to Beata Chmiel w rozmowie na blogu AK74

Nie, doświadczenie i historia pokazuje, że innowacje i zmiany modeli są bardzo długo przyjmowane przez branże producentów i dystrybutorów filmowych, ale gdy zawodzi taktyka zwalczania nowych technologii – tak jak było to w przypadku telewizji kablowych, kaset wideo, płyt DVD czy cyfrowych nagrywarek czy teraz internetu, innowacje technologiczne są jednak wdrażane w modele biznesowe i wtedy okazuje się, że przychody gwałtownie rosną i dziś np. 65% przychodów amerykańskich wytwórni filmowych pochodzi ze źródeł wcześniej zwalczanych, jak telewizje pay-per-view, kablowe czy satelitarne, wypożyczalnie wideo, sprzedaży DVD, abonamentów on line czy VOD w formie cyfrowej. Wydaje się, że zaistniałe już społecznie, choć nie sankcjonowane wciąż zmiany dają szanse na „nowe rozdanie” na rynku branży filmowej.

Wnioski z badania oraz kwestionariusze i surowe dane można znaleźć na stronie e-polskiekino.pl

Grafika (c) pochodzi z serwisu e-polskiekino.pl, wykres pochodzi z cytowanych badań