2704017177_8490072e06_b

W dyskusji o obiegu treści w sieci bardzo często pojawia się wątek usług hostingowych. Są one atakowane za ułatwianie wymiany plikami, chociaż ich administratorzy podkreślają, że to przede wszystkim wygodne miejsca do przechowywania treści oraz danych. Grupa badaczy w artykule zatytułowanym „Holiday Pictures or Blockbuster Movies? Insights into Copyright Infringement in User Uploads to One-Click File Hosters” postanowiła przyjrzeć się statystykom, żeby ocenić stan prawny umieszczanych tam treści i pomóc w rozwianiu wątpliwości.

Badacze zwracają uwagę, że dotychczasowe raporty skupiały się przede wszystkim na ilości ściągnięć, ale równie ważne jest to, jakie pliki są umieszczane na serwerach. Wynika to z faktu, że nawet niewielka ilość popularnych, zamieszczonych nielegalnie treści może zdominować ilość ściągnięć nawet, gdyby stanowiła ułamek wszystkich zamieszczonych plików – w końcu prywatne zdjęcia z wakacji, kopie zapasowe systemu czy pliki do pracy nie tylko nie będą cieszyły się popularnością porównywalną z hitami kultury popularnej, ale mogą w ogóle być niedostępne dla innych użytkowników. W związku z tym poprzednie badania miały tendencję do zawyżania skali naruszeń.

Największym problemem, który ukazał się już na samym początku była niemożliwość określenia statusu większości badanych plików. Np. dla zamkniętego w styczniu 2012 roku MegaUpload nie udało się ocenić 65% zamieszczonych treści. Niepewność była duża dla wszystkich z 6 badanych serwisów. Zbiorcza analiza pokazuje, że pliki naruszające prawa autorskie mogły stanowić od 26% do 79% wszystkich zamieszczonych treści.

Przy ocenie pod uwagę brano kilka kryteriów (np. różne typy nazw plików, ich rozszerzenia) i zauważono m.in., prawdopodobieństwo naruszenia jest większe dla dużych plików i mniejsze dla tych niewielkich. Mediana dla plików uznanych za legalne na MegaUpload wynosiła 2,37MB, a dla nielegalnych – 171,74MB. Medianą dla plików o nieznanym statusie było 36.23MB, co pokazuje, że w tej kategorii znalazły się zarówno pliki autoryzowane, jak i nieautoryzowane, a sama wielkość pliku nie stanowi jasnego kryterium oceny.

filelockers1

Jednoznaczna ocena wyników dla wszystkich plików była tym trudniejsza, że autorzy badania wzięli pod uwagę zagadnienie dozwolonego użytku (fair use). Każdy z plików na poszczególnych serwisach na podstawie metadanych oceniały niezależnie od siebie trzy osoby i w niektórych przypadkach ich opinie zgadzały się ze sobą tylko w 54%, chociaż na ogół zgodność oscylowała powyżej 75%.

Badacze mieli największy problem z oceną autoryzowanych plików, dlatego opisując metodologię i sposób analizy podkreśla się, że ta kategoria może być niedoszacowana. Problematyczne były zwłaszcza pliki pochodzące z innych kręgów kulturowych, ponieważ z powodu barier językowych nie było możliwe stwierdzenie ich statusu prawnego.

Ciekawą obserwacją było zauważenie, że starsze serwisy miały wyższe wskaźniki autoryzowanych plików – najwięcej z nich można było znaleźć na zamkniętym MegaUpload oraz FileFactory.

Problemy badawcze opisane w raporcie pozwalają wyciągnąć jeszcze jeden wniosek, na który zwrócono uwagę w podsumowaniu – automatyczna ocena plików na podstawie metadanych jest nieskuteczna. Pomimo tego, że pliki były analizowane przez trójkę ludzi doświadczonych w zagadnieniu obiegu plików w sieci, to niepewność sięgała nawet 70%, a zupełnie zautomatyzowany system filtracji byłby jeszcze bardziej nieskuteczny.

Komentarz

Badanie pokazuje, że chociaż dyski w chmurze są wykorzystywane do naruszeń prawa autorskiego, to służą również użytkownikom do w pełni legalnych działań. Zamknięcie MegaUpload doprowadziło w najlepszym wypadku do wykasowania 10 milionów legalnych plików, a w najgorszym – ponad 170 milionów.

Równocześnie wraz z wiekiem platformy te gromadzą coraz więcej użytkowników wykorzystujących je do rozprzestrzeniania oprogramowania o otwartym kodzie, własnej twórczości czy po prostu przechowywania swoich prywatnych plików.

Zamykanie serwisów tego typu nie prowadzi do ograniczenia skali naruszeń w sieci – użytkownicy błyskawicznie przenoszą się na inne platformy – zarówno ci wrzucający nielicencjonowane treści, jak i ich odbiorcy. Jedynymi osobami poszkodowanymi są nie piraci, w których teoretycznie skierowane są tego typu działania, a ci, którzy korzystali z wirtualnego dysku do własnych potrzeb. Nieustanne zagrożenie serwisów pozwami sprawia, że usługi tego typu mają ograniczone szanse na rozwój – „legalni” użytkownicy obawiając się powtórzenia scenariusza MegaUpload (bezpowrotna utrata plików) mogą niechętnie podchodzić do hostingu tego typu, a to idealny scenariusz na samospełniającą się przepowiednię – będzie to oznaczało względny wzrost ilości treści nieautoryzowanych, co może przełożyć się na jeszcze większą presję ze strony przemysłu praw autorskich.

Oczywiście sprawa jest wielowymiarowa, np. wielu dostawców usług wprowadziło programy partnerskie, które pozwalają użytkownikom na zarabianie na popularnych plikach, co w niektórych przypadkach może promować nieautoryzowane zamieszczanie treści. Jest to jednak osobny wątek, który nie wiąże się bezpośrednio z typem zamieszczanych przez użytkowników treści.

Przy okazji, w ramach prezentacji – polecam ściągnięcie filmów z serii Kultura Ponad Prawem 1) wersja filmów zaprezentowana podczas festiwalu Open’er 2) nowe filmy mówiące o otwartości GLAM z mojego prywatnego i używanego wyłącznie w celu czynienia dobra file-lockera. Miłego ściągania i remiksu :)

źródło: „Holiday Pictures or Blockbuster Movies? Insights into Copyright Infringement in User Uploads to One-Click File Hosters”

fot. Seth AndersonCC BY-SA

wykres pochodzi z opisywanego badania, (c) Tobias Lauinger, Kaan Onarlioglu, Abdelberi Chaabane et al.