Magazyn Wired opublikował ciekawy artykuł porównujący wojny patentowe ostatnich lat do zmagań Związku Radzieckiego oraz Stanów Zjednoczonych po Drugiej Wojnie Światowej.

Walka ta regularnie kończy się bajońskimi sumami odszkodowań, opłatami licencyjnymi, tajnymi ugodami, czy brawurowymi akcjami celników przejmujących kolejne modele telefonów i tabletów.

Redaktorzy Wired jako główne strony sporu identyfikują dwie firmy z Doliny Krzemowej. Z jednej strony staje Google ze swoim systemem Android, którego pozycja i polityka przypomina Stany Zjednoczone – kraj bogaty, innowacyjny, otwarty i sekretnie zbierający dane o swoich użytkownikach. Naprzeciw niego zamknięty, agresywny i zapatrzony w swojego wodza Apple z systemem OS X.

Żadna ze stron nie chce ryzykować bezpośredniego starcia obawiając się absolutnego wzajemnego zniszczenia oraz załamania rynków większości państwa świata. Dlatego testowanie przeciwnika oraz wojny mają miejsce na peryferiach, ciężar walki spada na mniejszych sojuszników, często wbrew ich woli.

Samsung, w artykule przedstawiony jako Niemcy, to podzielone terytorium, do którego prawa roszczą sobie główni gracze. Pozbawione pomocy centrum zmagań broni się zaciekle przed gigantem obawiając się jego arsenału jądrowego. Chociaż kwoty, które Apple uzyskuje dzięki wyrokom sądu nie są w stanie zagrozić finansom koreańskiego giganta to stanowią one prestiżowy cios. Do tego prawna batalia pokazuje, że Google nie planuje aktywnej obrony jednego z największych użytkowników Androida, a w starciu z jabłuszkiem każdy jest sam. Wydaje się, że powoli dochodzi do zaciskania pierścienia wokół Berlina, czas pokaże czy dojdzie do całkowitej blokady.

Microsoft zidentyfikowany został jako Chiny – upadłe, chociaż dalej znaczące mocarstwo, które szuka trzeciej drogi, aby podnieść się z kryzysu. Planuje powrót do dużej gry przy pomocy nowej broni – Nokii Lumia. Praktycznie niezagrożony pozwami patentowymi powoli buduje swoją pozycję dystansując się od technologii, które zdominowały rynek.

HTC-Czechosłowacja jest jedną z największych ofiar konfliktu. Próba podniesienia głowy skończyła się zmasowaną pacyfikacją dokonaną przez Apple’a i brakiem reakcji ze strony metaforycznego Zachodu. Prężnie rozwijająca i reformująca się firma skończyła z kagańcem pozwów i wyroków, które utrudniają dalszą rozbudowę swojej oferty.

Motorola to bliski i bardzo waleczny sojusznik Googla. Teoretycznie niezależna, ale w praktyce słuchająca się wszystkich rozkazów z Mountain View opisana została jako Wielka Brytania. Wyposażona w ogromny arsenał atomowy stoi na pierwszej linii masowo śląc pozwy o naruszenie swoich patentów do Cupertino.

Powyższe zestawienie w przejrzysty sposób oddaje skomplikowaną sytuację systemu patentowego na świecie i pozwala lepiej zrozumieć interesy stron. Uświadamia, jak wiele decyzji podejmowanych jest wyłącznie ze względu na możliwość szachowania konkurenta patentami, co de facto oznacza zmniejszanie konkurencji na rynku. Sytuacja taka budzi wiele kontrowersji i pytań, z jednym najważniejszym na czele – czy warto utrzymywać system, który promuje firmy, które zamiast inwestować w rozwój inwestują w ograniczanie pola działania przeciwników?

Aby zobaczyć interaktywną infografikę oraz opis pozostałych stron konfliktu zapraszamy do źródła.

fot. domena publiczna